|
Blog > Komentarze do wpisu
KonsekwencjeUrlop nie pozostał bez konsekwencji. Po pierwsze były piękne widoki i pozostały cudne zdjęcia. Po drugie: mam mniej czasu i więcej obowiązków. Dlaczego? Pewnego pięknego dnia, piątego dnia naszego pobytu, schrzaniła się pogoda. Śnieg od rana, mgły, chmury, kiepska widoczność. Zatem pojechaliśmy na stok łatwy, prosty i przyjemny aczkolwiek z dużą iloscią sypkiego śniegu, puchu.... Ahorn. Na stoku był wydzielony slalom. Mój Pan postanowił spróbować jak to się jeździ slalomem. Teraz już wie, że na pewno nie głową w dół bo można sobie uszkodzić głowę, połamać nóżki, złamać obojczyki odnieść wiele innych szkód na zdrowiu. On tylko złamał obojczyk. Z przemieszczeniem, co wykazały zdjęcia w Austrii. Tam zaliczyliśmy dwie wizyty u lekarza, nie założyli gipsu. Wróciliśmy do kraju (podróż trwała .... 20h!!!) Niedzielę i poniedziałek jeździliśmy po szpitalach. Okazało się że poza przemieszczeniem jest jeszcze niespodzianka: odprysk. Do składania operacyjnego zaklasyfikowano, wsadzono w gips i czekamy. 10 lutego operacja. Warto mieć ubezpieczenie na takie eskapady. Ubezpieczyciel pokrył koszty dwóch wizyt, zdjęć, przyrządu do postowania plecków (taki mocny pajączek). My zapłaciliśmy tylko za mega-mocne środki przeciwbólowe w aptece (około 6 euro razem). Zatem od ostatniej niedzieli (prawie tydzień) mam w domu żółwika i tonę więcej obowiązków. Dlatego moja czerwona doniczka wiele nie zmieniła stanu hafcenia i dlatego postępów nie pokazuję, bo cóż tu pokazywać :( Mam nadzieję że pomimo takich przykrych konsekwencji nikt nie użyje powyższej opowieści jako argumentu do koszyczka: "narty zawsze tak się kończą!" Narty są pięknym sportem. A krzywdę można sobie zrobić nawet na prostej drodze. Zatem mimo wszystko zachęcam do spróbowania białego szaleństwa :)) Przesyłam uściski tu zaglądającym! sobota, 06 lutego 2010, aploch1205
Tagi:
narty
Komentarze
Gość: magda.madziula, sub216-19.elpos.net
2010/02/06 14:39:04
ojej pozdrów żółwika mężusia. A białe szaleństwo jest piękne zwłaszcza jak się je ogląda hihi ja w życiu nie miałam nart na nogach ale zamierzam spróbować przynajmniej biegówek :) Pozdrawiam i trzymam kciuki żebyś dała sobie radę :) w tym całym kociokwiku :)
******* czasrelaksu.blogspot.com/ 2010/02/06 14:41:44
to dużo zdrowia i siły dla Nieszczęśnika, spokoju dla Ciebie. Za rok oczywiście znów się wybieracie?!
2010/02/06 16:25:21
Znam Cię, musisz mieć poważny powód, by odłożyć hafcenie. Zdrowie najważniejsze, reszta może poczekać. Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia życzę i wytrwałości w tym trudnym dla Was okresie.
2010/02/06 22:05:23
Nie powiem tak! Na pewno! Nie umiem jeździć na nartach, ale zazdroszczę wszystkim, którzy posiadają tę umiejętność. Nawet jeśli przypadkiem kończy się tak boleśnie jak w przypadku Twojego mężczyzny.
Współczuję i jemu i Tobie. Takie zakończenie cudownego wypoczynku to jawna niesprawiedliwość!! 2010/02/07 11:35:54
Narty to piękny sport, a obojczyk można złamać chodząc po ulicy. Przykro mi, że tak się stało, mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Trzymaj się, pozdrawiam ciepło :-)
2010/02/07 15:19:22
Dużo zdrowia dla męża, a dla Ciebie cierpliwości i choć odrobiny czasu na kilka krzyżyków:)
Piękne fotki... 2010/02/07 19:39:30
Ania, nie tylko na nartach można złamać obojczyk. Zdrowia dla Twojego Menża i cierpliwości dla Ciebie, bo chory chłop w domu to tragedia ;)
Czy Ty już gdzieś napisałaś co wyszywasz???? Bo mnie ciekawość pożera :) 2010/02/07 20:34:24
No, ja wiem, dlaczego nie jeżdżę na nartach - bo jak się upadnie to boli i wcale nie trzeba łamać obojczyka. Niemniej rozumiem szaleństwo niektórych.
Generalnie nie lubię zimna i narty to sobie w telewizji pooglądam, niekoniecznie skoki :). Pozdrawiam serdecznie, dbaj o Żółwika. |
|
Wierzę, że jazda na nartach może być przyjemna, ale ja zimą to wolę fotel, kocyk, gorąca czekolada, kot na kolanach i robótki albo książka w ręku....góry latem...ooooo, zdecydowanie tak...
Pozdrawiam.