taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
Blog > Komentarze do wpisu

Przegląd tygodnia

miałam dosłownie i teraz mam w przenośni.

Dosłownie bo w poniedziałek dorwała mnie w szpony GŻ. GŻ została odpowiednio scharakteryzowana przez Atę jako "bezczelna pańcia". Więc ta GŻ najpierw dopadła mi Chłopa; przeczyściła jak złoto. A kilka godzin później dopadła mnie. Na co kompletnie nie byłam przygotowana gdyż do głowy by mi nie przyszło że ten zwłok koło mnie może być poważnie i zaraźliwie chory. Zatem mój osobisty zewłok od godziny 1 w nocy do godzin porannych kursował na trasie łóżko-toaleta z przyległościami (w postaci miski) ekspresem. A nawet intercity. Koniecznie bez przedziałów a nawet drzwi, które ograniczają prędkość dopadnięcia łazienki po ciemku.

Padłam w końcu jak worek ziemniaków nad ranem i już we wtorek wcale z łóżka nie wstałam. To znaczy wstałam, a i owszem. I dobrze że złapałam się mebla, bo bym padła. Trzy kroki w tył i znalazłam się w bezpiecznej przystani łóżeczka. Aż do środy.  Są jednak tego i dobre strony. Jakie?

Doświadczenie! Pierwszy raz poczułam co to znaczy być chorym: nic nie mogłam robić, bo nawet książki nie byłam w stanie utrzymać.  Do tej pory własne choroby to były "pieszczoty" w porównaniu z czyszczonkiem wirusem. Nie potrafię wyrazić nawet jak mi przykro że ludzie chorują w taki poważny sposób nawet latami, dzień po dniu. Ja po jednym miałam dość.

Na euforię mi się po 'wyzdrowieniu' nie zebrało i nie dochowałam się stadka królików. Ale za to wreszcie otworzyłam książki do PRINCE2 i wgryzłam się w treść. Skutkiem czego dziś wreszcie zdałam egzamin z tej metodyki zarządzania. Wyniki na razie mam oralne, certyfikatu mogę spodziewać się za kilka tygodni bo musi w butelce listem z UK się dokołysać....

Do tego praca (przecież jak wstałam w środę z łóżka i mam siłę łazić po domu to i do pracy mogę iść, czyż nie???) i eskalacje "bo Ania się nie wdzwoniła na confcall"  - żenuła.  Nie nie żalę się: to tylko świeżutka próbka która na kursie z metodyki zarządzania projektami ilustruje brak 'profesjonalizm' biura wsparcia projektów (zwanego bardziej sojsko "biurem zaparcia").

Ot i co.  A robótkowo? W tle cuś się kręci, ale mnie znowu kuszą krzyżyki ...... nawet myszki RR jakoś euforii nie niosą choć urocze są. Dłubię powoli tę jedną. Może w niedzielę uda się skończyć.

Teraz będę cieszyć się zasłużonym weekendem.

Czego i Wam życzę po zapewne zakręconym tygodniu!

 

******

 

A w Canady u Margott nie udało się nic wylosować :( Następnym razem będzie lepiej :)

sobota, 27 marca 2010, aploch1205

Polecane wpisy

  • Powrót

    Sto lat mnie nie było, ale już jestem. Wróciłam cała i zdrowa, chwała Najwyższemu! Na ostatni tydzień uciekliśmy do zabitej dechami dziury w austriacko-włoskich

  • Podarkos

    Dziękuję za przemiłe komentarze pod wpisem choinkowym. Cieszę się że choinka przypadła Wam do gustu, bo nie ma co ukrywać jest INNA niż wszystki choinki jakie z

  • Konsekwencje

    Urlop nie pozostał bez konsekwencji. Po pierwsze były piękne widoki i pozostały cudne zdjęcia. Po drugie: mam mniej czasu i więcej obowiązków. Dlaczego? Pewnego

Komentarze
kankanka
2010/03/27 10:50:33
Szlachetne zdrowie.......
Dobrze, że zaraza poszła.
Mnie dopadł ból nogi - niezydentyfikowany- poruszam się ruchem robaczkowym, posuwisto-wstrząsanym. Ale brnę do pracy dzielnie i nawet mi miejsca ustępują w autobusie!
-
aploch1205
2010/03/28 01:52:27
Anuś, mojemu Połamańcowi posługującemu się mega-Temblakiem przez dwa tygodnie nikt (słownie: nikt) nie ustąpił miejsca w autobusie. W tym Wrocku to jednak dobrzy ludzie żyją - nie to co dzicz stolycy :(
Mała, wracaj do siebie szybko! Ściskam mocno!
-
ataania
2010/03/28 21:11:01
Anie obie dwie!!
Jessuu!!
Jednje współczuję wizyty GŻ, a drugiej nogi bezwładnej!

A co do "kultury" w Wawie - jakiż to jest super wyczyn wyprzedzić w wyścigu do kasy, czy do wejścia taką jedną na trzech nogach ;-)
No normalnie supermeni i superwomenki w przewadze!! :-DD
Mam niezły ubaw swoją drogą, bo już mnie to nie dziwi i nie oburza.
-
2010/03/29 10:57:11
Ania, zdróweczka dużo życzę!!!! Dobrze że ta GŻ poszłą w diabły :)