poniedziałek, 08 lutego 2010
no i trochę zielono, żeby było sprawiedliwie i uczciwie. Ta szyszka w środku gwiazdy, jak i małe trzy gwiazdki mają docelowo wisieć na złotych nitkach. Ale na złoto będę wyszywać dopiero na końcu. Następny krok to, dla odmiany, wyszywanie na zielono. Będę lecieć, byle do wiosny ;) Wydawało mi się, że mam już nie wiadomo ile wyszyte, a dopiero jak położyłam nożyczki dla złapania proporcji to się okazało, że mam dopiero 21,5 cm ... Przede mną jeszcze ponad 40 cm ;) No i specjalna wiadomość dla niecierpliwych: jeszcze nie ujawniałam co wyszywam, ale myślę że przy najbliższej odsłonie już większość z Was się domyśli. Teraz na pewno jedna osoba WIE :D Jak patrzę na zdjęciu na pracę, to wydaje mi się koszmarna: paskudny brak proporcji! W tej chwili widać że doniczka jest straszliwie szeroka, a gwiazda i to co za gwiazdą , jest bardzo wąskie. Zapewniam Was, że w miarę budowania kolejnych pięter pracy, proporcje zostaną "złapane".
----------------------------------- Dziękuję za ciepłe słowa i życzenia zdrowia dla Żółwia. Boimy się że po operacji to już wogóle nic samodzielnie nie będzie mógł zrobić.... Teraz chociaż jedną rękę ma sprawną - a to duża pomoc. Proszę o trzymanie kciuków od środy i później.
sobota, 06 lutego 2010
Urlop nie pozostał bez konsekwencji. Po pierwsze były piękne widoki i pozostały cudne zdjęcia. Po drugie: mam mniej czasu i więcej obowiązków. Dlaczego? Pewnego pięknego dnia, piątego dnia naszego pobytu, schrzaniła się pogoda. Śnieg od rana, mgły, chmury, kiepska widoczność. Zatem pojechaliśmy na stok łatwy, prosty i przyjemny aczkolwiek z dużą iloscią sypkiego śniegu, puchu.... Ahorn. Na stoku był wydzielony slalom. Mój Pan postanowił spróbować jak to się jeździ slalomem. Teraz już wie, że na pewno nie głową w dół bo można sobie uszkodzić głowę, połamać nóżki, złamać obojczyki odnieść wiele innych szkód na zdrowiu. On tylko złamał obojczyk. Z przemieszczeniem, co wykazały zdjęcia w Austrii. Tam zaliczyliśmy dwie wizyty u lekarza, nie założyli gipsu. Wróciliśmy do kraju (podróż trwała .... 20h!!!) Niedzielę i poniedziałek jeździliśmy po szpitalach. Okazało się że poza przemieszczeniem jest jeszcze niespodzianka: odprysk. Do składania operacyjnego zaklasyfikowano, wsadzono w gips i czekamy. 10 lutego operacja. Warto mieć ubezpieczenie na takie eskapady. Ubezpieczyciel pokrył koszty dwóch wizyt, zdjęć, przyrządu do postowania plecków (taki mocny pajączek). My zapłaciliśmy tylko za mega-mocne środki przeciwbólowe w aptece (około 6 euro razem). Zatem od ostatniej niedzieli (prawie tydzień) mam w domu żółwika i tonę więcej obowiązków. Dlatego moja czerwona doniczka wiele nie zmieniła stanu hafcenia i dlatego postępów nie pokazuję, bo cóż tu pokazywać :( Mam nadzieję że pomimo takich przykrych konsekwencji nikt nie użyje powyższej opowieści jako argumentu do koszyczka: "narty zawsze tak się kończą!" Narty są pięknym sportem. A krzywdę można sobie zrobić nawet na prostej drodze. Zatem mimo wszystko zachęcam do spróbowania białego szaleństwa :)) Przesyłam uściski tu zaglądającym!
piątek, 05 lutego 2010
Otrzymałam całą górę wyróżnień. Onieśmielają mnie tak szerokie wyrazy sympatii, ale nie będę kokietować i powiem wprost: DZIĘKUJĘ i jest mi baardzo miło że dostrzegłyście w moim blogowym ekshibicjoniźmie coś inspirującego. Po pierwsze podziękować pragnę Basi, Gosi, Natalii, oraz Agnieszce bo Wasze wyróżnienie dostałam już dawno temu, ale był to TEN czas, czas SAL-a choinkowego i poza zabawą niczym innym nie żyłam. Teraz głośno DZIĘKUJĘ :)
Dodatkowo cały PAKIET wyróżnień przyleciał do mnie z blogów: Agnieszki, Gosi raz jeszcze i Kingi. Powtarzam się, trudno: ślicznie DZIĘKUJĘ.
i ostatnie, najbardziej chyba zaskakujące wyróżnienie:
Przyznam że bliżej mi z urody do Lady Gagi i za okularami powinnam się ukrywać, ale uznaję że wyróżnienie zostało przyznane dlatego że tylko autoryzowane i z daleka zdjęcia mej podobizny tu umieszczam ;) Teraz powinnam przyznać wyróżnienia blogom które pragnęłabym szczególnie wyróżnić. Chcę tu przyznać nagrodę miejscom które uważam za godne polecenia ze względu na prezentowane techniki, staranność prac, różnorodność technik ale trochę jakkby mniej dostępne ze względu na język. Podejrzewam że Właścicielki blogów mogą podejść dość .... obojętnie do przyznanych wyróżnień, ale zaryzykuję. Zatem Zdobywcami Wyróżnień Blogowych są: Mary Corbet's Needle'n Thread - za cudnej urody koguta Between Crosses with Nina - za pokaz wspaniałych materiałów Dora's stitching corners - za knowledge sharing jak cudne materiały stworzyć Blog Awards Winners all of above distinctions are: Mary Corbet's Needle'n Thread - for your patient work on amazing rooster Between Crosses with Nina - for beauty fabrics overwiev Dora's stitching corners - for knowledge sharing how to hand dye fabrics To by było na tyle. A o tym co przyniósł urlop, napiszę w kolejnej notce. Zatem CDN...
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Widzę, że Ata szuka rtęci, bo Ktoś Jej bezczelnie ukradł pierwiastek. Od mojej Mammy wiem że dzikie -26 na termometrach dzisiaj rano pod stolycą było. A nam znowu się upiekło i zamiast kuperki mrozić, mamy takie widoki, słońce i .... co najdalej -4 stopni mrozu, ale najcześciej +2. I co ja mam więcej mówić? Cóż komentować? Jak w październiku nasz miły kraj nawiedził atak zimy, my byliśmy w ciepłych krajach. W styczniu, kiedy centralną Polskę sparaliżowały śnieżyce, ja siedziałam w Krynicy Zdroju. Teraz.... Następnym razem zapytajcie mnie kiedy na urlop jadę - i planujcie go ze mną ;)
środa, 20 stycznia 2010
Pomyślałam, że co tam, niech będzie: pokażę Wam jaką biżuterię posadziłam w doniczce. Sympatycznie się wyszywa: mam już 1. z czterech kartek gotową :) A potem to trzy kartki i już z "góreczki" ;) No właśnie: moja 'góreczka' w całości będzie miała.....uwaga.... fanfary: 63,5 cm wysokości! I całe 11,5 cm szerokości :) Prawdziwy wielko-doniczkowiec na aidzie 20. Kolory czerwone teraz zaczęło być wreszcie widać - widać cieniowanie, jego delikatne nasycenie. Niestety na zdjeciach ie wychodzi :( Mam nadzieję że i Wam ostatecznie spodoba się doniczkowiec :) Kolejną odsłonę zrobię dopiero za ho, ho czasu bo teraz zbieram się na aktywny urlop, a potem jak wrócę to nie będę mogła się z pracą pozbierać ;)
niedziela, 17 stycznia 2010
Udało mi się skończyć całą czerwoną powierzchnię na tę chwilę.Wreszcie zabiorę sie za inne kolory :) Zielenie, brązy, złote ... Teraz już jest jasne że emade76 zgadła doskonale że wyszywałam doniczkę. Wyszywam pracę dokoładnie wg klucza kolorów Anchor zamieszczonym w schemacie producenta. Przyglądając się jednak obrazkowi dochodzę do wniosku że w ogóle nie widać iż w doniczce są użyte aż 4 kolory czerwieni. Jakby się ...zlały w jedno :( Choć z drugiej stronie pocieszam się że na oryginale (kolorowym zdjeciu) też tej różnicy nie widać. No nic, zobaczymy co będzie dalej. Na pewno będzie bardziej wąsko, bo doniczka jest najszerszą częścią obrazka :)
A tak sobie obiecywałam że dziś "to sobie pośpię". Aha.... ta czerwona gorączka która wczoraj nie dała mi się położyć do łóżka, dziś zerwała mnie bladym, zapłakanym świtem. Nie ma to jak zacząć dzień od kilku czerwonych xxx! Jeszcze jakieś 8 cm2 czerwonych drani i już, już będę mogła pokazać jak wygląda mój najnowszy haft w swoim najszerszm miejscu :)
Czy to symptomy choroby ???? Idę po kawę i dziobię dalej.
Aaaaa.....! Zapomniałabym! Co prawda jestem tylko 'teoretykiem' frywolitki, bo w łapach człółenka już dawno nie trzymałam, ale..... Fundacja Artvitae, prowadzona przez Anię Baranowicz, ogłosiła nowy konkurs na pracę frywolitkową. Czas nadsyłania prac to 30 kwietnia 2010 a szczegółowy Regulamin konkursu można dostać tutaj. Jest duuużo czasu, zachęcam do zabawy :)
wtorek, 12 stycznia 2010
Mój blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2009. Można na mnie zagłosować wysyłając na numer SMS 7144 o treści H00651
Głosować można do 21.01.2010 do godz. 12.00 Wiem, że mój blog jest tylko jednym z tysiąca. Niemniej będzie mi bardzo miło jeśli zechcecie oddać głosy na te moje zapiski. Koszt SMS –owego głosu to 1,22 brutto (1 zł + 22% VAT) Tym bardziej że cały dochód z otrzymanych SMS-ów w całości głosowań, po potrąceniu opłat pobieranych przez operatorów telefonicznych, zostanie przeznaczony na cele charytatywne. Cel jest szczytny, zatem zachęcam do głosowania :)
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Witam znowu po pełnym atrakcji, ruchu i świeżego powietrza weekendzie! Niemal zawsze decydując o jakiejkolwiek aktywności .... wybieram krzyżyki. Dlatego kiedy pojawia się, tak jak ostatnio, szansa na całkowite wyjście zza biurka, nie ma co marudzić. Trzeba zabrać góóóóręęę rzeczy, narty i połykać tlenu. W piątek dojechaliśmy do Krynicy dopiero przed 1 w nocy (warunki na drogach były delikatnie mówiąc fatalne). Mój Pan dostał brawa za bycie Dzielnym Kierowcą swoich Śpiących Kobiet. Winko zabrane z Warszawy, kilka łyków i spaliśmy jak dzieci nawet nie wiadomo kiedy. W sobotę mieliśmy dla siebie trochę szacunku: pospaliśmy, bez pośpiechu śniadanko, wyszykować się i dopiero około 11 weszliśmy na stok. I tak wystarczyło, bo warunki w stylu "czasm deszcz zawsze mgła" nie zachęcały do szusowania. Nowo zakupiona kurtka zdała egzamin śpiewająco.Mimo wszystko kilka godzin pośmigaliśmy: bez kolejek!!!! Niesamowite!!!! Na niedzielę plan był ambitnijeszy. Szkoda tylko że razem z budzikami o 7 rano usłyszeliśmy siekący deszcz! Lało, lało.... a my leżeliśmy w łóżkach i zastanawialiśmy się jak tu pojeździć w takich warunkach. O 9 rano już sypał śnieg. Taaakie wielkie płatki sypały. Pojechaliśmy na stok Wierchomla. W okół stoku masakra....czarne, jesienne góry. ZERO śniegu. Pod stokiem ... roztopy. Stok...bajka!!!! 2 km zjazdu, pięknie przygotowany, ratrak, zero kolejek, wyciąg krzesełkowy najszybszy jakim do tej pory jechałam, mgła i owszem, ale deszczu brak. No żyć nie umierać! Jeździliśmy (!!! a nie staliśmy w kolejkach!!!) bez przerwy prawie cztery godziny. Uj, superancko było! Wreszcie sobie poszalałam :D
Takich weekendów życzę każdemu!!! Dotleniłam się, rozruszałam, trening przed Alpami zrobiony. Choć ten piątek i weekend krzyżykowo były kompletnie nieefektywne, to nie żałuję ani troszkę. Robótkowo bryndza i do końca tygodnia się nic nie zmieni. Mam w piątek egzamin zawodowy i niestety muszę się pouczyć. Zatem teraz idę kuć do egzaminu z ITIL'a .... Ale potem siędnę jak czas pozwoli. Aaaa.... zapomniałabym /nadmiar tlenu szkodzi na pamięć/: Dziewczyny, jedna z Was zgadła co tam dłubię :) Ale o tym sza....
piątek, 08 stycznia 2010
Padam na twarz, coś mnie chyba bierze :( Namówiłyście mnie, ale będę podstępną wredotą. Nie pokażę szerszego aspektu, tylko fragmenty dwa czerwone. To dopiero połowa czerwieni jaką muszę wyszyć. Miejcie zagadkę na weekend - ciekawe czy zgadniecie co to za wzór :)))) A ja jadę na narty. Albo doprawię się do końca, albo wywieję z tyłka choróbsko.
środa, 06 stycznia 2010
Jestem twrada jak... jak nie wiem co. Dziergam dalej a czerwień oczy zalewa. Mam z 3 pozostałych hektarów czerwonego już 1/4 wyszyte! To efekt wczorajszego wieczoru. Idąc dalej tym tropem czerwień powinna skończyć się za trzy kolejne robótkwe wieczory. Tylko kiedy one się znowu pojawią?? Dziś zaplanowany zakup ekwipunku narciarskiego i Avatar. A w piątek wyjazd na weekend na narty, więc znowu robótkowe zubożenie :(
A dziś zamknięcie głosowania na choinkę najpiękniejszą :) I wyniki ogłoszę :)
Tylko z powodu Avatara tego to wyniki chyba znowu kole północy będą dopiero :(((
wtorek, 05 stycznia 2010
Mimo wszytko (poprzednie wpisy) nie będzie tak źle. Bolący od dzisiejszych wydarzeń łebek przyćmił ból rosnącej ósemki. A tak w ogóle to kto to widział żeby starej babie 30+ dopiero wyrastała ósemka??? I to jest podobno ząb "mądrości", phi. Też znalazł sobie czas - nie mógł tak ze dwa miesiące temu zacząć wyrastać? No niemniej, co by odsapnąć od stresów usiadłam na chwilę do krzyżyków i ...skończyłam hafcić drugim kolorem czerwieni!!! Zostały mi jeszcze do wyszycia 3 z 5 hektarów i użyję do tego dwóch innych, jaśniejszych odcieni czerwonego. Obiecywałam że po samplerze monochromatycznym rzucę się na kolory. No i rzuciłam się. Ja tak w ogóle od bandy, do bandy ostatnio latam: środka znaleźć nie mogę ... Jutro dalej dłubię na ... czerwono. A zdjęcia jeszcze nie pokażę, bo dumam nad tym jak wytłumaczyć pochodzenie schematu ;)
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Komunikat. Wiem że nei powinnam wpadać w panikę i Naila i Kankanka (rozmowy telefoniczne) mają rację: nie mam powodów do stresu. Aczkolwiek, strzeżonwego wiecie kto strzeże i postanowiłam zamknąć naszego Choinkowego SAL-owego bloga dla szerokiej publiczności. Dostęp do niego mają autorzy postów i osoby których adresy posiadałam w sprawie korespondencji krzyżykowej. W sprawie dostępu do bloga proszę o kontakt na adres email - boczna szpalta. Proszę o zrozumienie i wyrozumiałość. Witam w Nowym Roku i mam nadzieję że dla Was rozpoczął się przyjemniej niż dla mnie. Otóż choinka wzbudziła tak duże zainteresowanie że na blog trafiła autorka projektu. I dość niejasno ale w ostrych polskich słowach (używała chyba translatora z włoskiego na polski i całkowicie rozmyło to sens wypowiedzi) wyraziła swoje zdanie nt rozpowszechniania swoich wzorów. Z kontekstu wynikało iż ma pretensje o umieszczone w jednym z komentarzy pod postem, linki do rosyjskich stron. W linkach był schemat bombki również poszukiwanej. Co teraz? Zmieniłam treść postów, usunęłam komentarze z adresami pocztowymi, ale bardzo Was proszę o wysoką ostrożność w sprawie wzoru choinki i każdego innego wzoru. Nie jest to miłe doświadczenie i mam okropnego kaca moralnego. Jest mi tym gorzej że kupuję bardzo dużo schematów oryginalnych, a tutaj dostałam taką reprymendę :( Ot. Oby dalej było sympatyczniej.
środa, 30 grudnia 2009
Koniec roku, szaleńczy pęd do zamykania, podsumowywania go i rozmyślań ale jak kompletnie nie mam nastroju na jakieś analizy. Plany na ten rok wykonane: domek stoi, praca nowa jest, kręci się aż miło, projekty się kręcą, zdrowie dopisuje. Do tego wszystkiego zostałam Ciotką i po raz trzeci Mamuśką Chrzestną. A moje obie Panny miały w tym roku 18 urodziny! Nie ma co się dalej rozdrabniać. Ostatnimi dniami zrobiłam sobie inwentaryzację mulinek Anchor i postanowiłam zaszaleć: dokupiłam aż 100 motków, dzięki czemu od 1 do nr 300 jestem ubezpieczona w każdy odcień. Co ja poradzę że lubię wyszywać Anchorem?! Żeby się nie lenić, w Święta jeszcze przysiadłam do nowej pracy. Planowałam ją już na zeszły rok, ale jak zawsze, budzę się dwa tygodnie przed świętami. A tego nie da się wyszyć w dwa tygodnie, po prostu! Przygotowałam aidę 20 (tudzież 22) kremową, moje ukochane Anchorki, igły i lecę. Dziubię coś co za rok akurat się przyda. Baaardzo kolorowa praca :) Teraz nie pokażę, bo jeszcze nie wiele jest do oglądania. I niestety jutro już wyjeżdżam na Sylwestra, wrócę dopiero w sobotę i nie wiele znowu przybędzie :(( Ale jak wrócę znowu przysiędę i będę dziubać, jak dziobak. Bardzo dziekuję Wam za złożone życzenia Świąteczne. Aby się nie zapędzić i znowu nie przegapić odpowiedniego czasu, chciałabym złożyć Wam już teraz Noworocznych kilka słów: Życzę Wam owocnego, dobrego roku 2010! Zdrowego, uśmiechniętego, ze spełnionymi marzeniami i planami. Życzę dużo mobilizacji, wiary w siebie i sił aby realizować zamierzenia! Życzę dużo pewności siebie, bo doda Wam to przebojowości, której też potrzebujecie do realizacji zamierzeń. Do Siego Roku! |
Archiwum
O autorze
Ostatnie notki
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy
|