taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
piątek, 27 listopada 2009

Zabawa SAL się kręci jak złoto: mamy już 47 Wyszywających osób! Ostatni tydzień niemal od poczty nie odchodzę ;) Ale muszę przyznać że adrenalina mi krąży w żyłach. Jak oglądam prace za każdym razem się dziwię na ile sposobów można choineczkę wyszyć!

A jak już wczoraj zrobiłam sobie przerwę i poświętowałam to dzisiaj mam tupot białych mew i dzień wolny na żądanie.

Kwaśno

Żeby różowo tak cały czas nie było to Wam pokażę swój pierwszy chleb razowy, na zakwasie razowym. Zakwas rósł pięknie, bąbelkował, śliczny był! Aż dumna byłam z nowego Stwora Domowego :) Ale cheb urósł tylko trochę, pomimo tego że trzymłam go nie tylko 5 godzin ale całe 7 w temperaturze. W efekcie skończyłam piec o 1 w nocy.  Chlebek w sumie smak miał wiadomo - razowy, ale dość ... gliniasty był. I miał całe 3 cm 'wzrostu' :)

Chleb razowy na zakwasie po raz pierwszy


Mimo wszystko nie poddaję się ani trochę: robię kolejny zakwas i będę piec kolejny chlebek. Nie wiem jak to zrobię, bo w sobotę znowu urwanie głowy i w południe jadę na działkę aż do niedzieli wieczora, ale zrobię :)

A teraz słodko:

Zapraszam na ostatni dzień zapisków u INNO:

Można wygrać coś Tildowego, może na ten przykład coś takiego /wiecie że mam słabość do kuraków .../

Tildowy kurak:

I moze bym tak dziobła tę choinkę moją bidną w końcu?

 


16:54, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (12) »
wtorek, 24 listopada 2009

W całym tym zalataniu SAL-owym nie mogę zapomnieć o tym że jeszcze mam pracę i dom i faktury do zapłacenia.

Dzisiaj po pracy złapałam za szmatę i fruuu!!!! Polatałam po szafach - albo mam mało pudeł w szafach, albo nie wiem co innego bo w półtorej godziny biegania po drabinie się uwinęłam z pawlaczami. Reszta jest w porządku i nie wymaga sprzątania.

Teraz wreszcie popłaciłam górę faktur z różnych Firm. Mogę odsapnąć. Właśnie dostałam sygnał że lecą do mnie  już niespodzianki piękne - wkrótce zrobi się u mnie zwierzyniec :D

Mam na niego pomysł specjalny, ale o tym w swoim czasie.

Minęły trzy tygodnie od czasu gdy ostatni raz pisałam o domku. A tymczasem ... pojawiły się schody cudnej urody! I na pięterko będziemy wchodzić już po bardzo wygodnych drewniaczkach:

Grabina - schody

Schody to dzieło Taty Janka - ależ On ma cierpliwość i łapki zdolne do drewna!!

W dodatku na parterze są ściany wygipsowane i wymalowane !!!! Yupi !!! Jest co raz bardziej przyjemnie :) Nawet nasza graciarnia dostała piękne białe ściany:

Grabina

Domek na zimę musi być przygotowany i udało się zamnotować okiennice. Zmieniły bardzo wygląd domku, ale niewątpliwie zabezpieczają domek przed przypadkowymi Zwiedzającymi.

Grabina - okiennice

Grabina - okiennice

Najbliższe pół soboty i niedzielę spędzę na działce - trzeba podjąć próbę posprzątania, choć na tip top jeszcze nic nie urządzamy, bo czeka nas po pierwsze martwy okres zimowy i  do tego cyklinowanie i lakierownie podłóg na początku wiosny.

Ale i tak jestem szczęśliwa :) 

21:46, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 23 listopada 2009

Chciałabym niniejszym zaanonsować iż działa już pełną parą BLOG naszej zabawy Choinkowy SAL 2009!


Choinkowy SAL 2009

 

Jeśli z jakichś powodów nie bierzecie udziału w zabawie, to zapraszam do podglądania i śledzenia poczynań Dzielnych  Uczestników, bardziej znanych jako CzasoZaklinaczy*, którzy pomiędzy piernikiem świątecznym , nawałem gryp, szkół swoich i swoich Dzieciów, pracą i Mężami swemi jednak podjęli wyzwanie!


Życzę wszystkim udanych przygotowań, dużo cierpliwości  wytrwałości i uśmiechu podczas dłubania świątecznej Choinki na 2009 Rok!


* CzasoZaklinacz - odkryty nie dawno całkiem nowy rodzaj Homo Sapiens charakteryzujący się zaklinaniem dobry 24h aby nabrała właściwości gumy i pozwoliła zdążyć z ozdobami świątecznymi przed każdymi swiętami, wyszyciem/wydzierganiem/wyfrywolenienm/wydłubaniem/wyklejeniem/wycięciem/zdekupażowaniem/zszyciem/patchworkowaniem/wydruceniem  kiedyś tam w bliżej nieokreślonej przyszłości wszystkiego co znajduje się na liscie TO DO.

niedziela, 22 listopada 2009

Intensywne powinnam ostatnio chodzić posiniaczona. Bo bo biję się z myślami. Mało czasu do świąt. Mało, oj mało. Ale to nie zmiena faktu że potrzeba mobilizacji do zrobienia choć jednej ozdóby świątecznej w tym roku. Myślę że RAZEM będzie nam łatwiej się zmobilizować i przysiąść do pracy.

Zatem OGŁASZAM ZABAWĘ!

Zasady są następujące:

  1. Bawić się może każdy: ma lub nie ma bloga, ma bądź nie ma hasła, boi się internetu lub nie, podgląda strony, czy też aktywnie komentuje. Bawić się może każdy!
  2. Wyszywamy choinkę wg schematu Alesandry Adelaide Needleworks CT10:

Choinka do wyszycia

3. Zasady wyszywania choinki są DOWOLNE: od tyłu, od przodu, na lnie, kanwie, starej ścierce, koszuli białej ... co Wam w duszy zagra. Nici do wyszywania są Waszym wyborem. Jeśli macie ochotę dołożyć dodatki - wolna wola!

4. Przeznaczenie wyszywanej choinki DOWOLNE - im ciekawiej, tym lepiej oczywiście :)

5. Informacje o pracy, postęp (!), zdjęcia, refleksje, rozważania na temat będziemy publikować na blogu.

Osoby które nie mają z jakiegokolwiek powodu takiej możliwości, proszone są o przysłanie zdjęć z treścią posta  - wykonam publikację w ich imieniu :) Zatem proszę o nie wykrecanie się argumentem: "nie bawię się, bo ja to tam się nie umiem posługiwać blogami, nie znam się, zarobiony jestem..."

Namiary na blog podam wkrótce!

6. Po zakończeniu wyszywania zrobimy ANKIETĘ w której głosami wyłonimy najciekawszą pracę.

7.  Dla Zwycięzcy przewidziana jest nagroda niespodzianka

:) :):) :):)

8.  Nie biorę udziału w zabawie - wezmę w niej udział tylko częściowo - bo ja też chcę mieć swoją choinkę! Ale w ankiecie jej nie umieszczę. Aby zabawa była zdrowa :)


A teraz harmonogram:

  1. Zaczynamy wyszywać  już, natychmiast!
  2. Wysyłamy do mnie swoje zgłoszenie do zabawy: adres e-mail, jeśli jest blog,  to również adres bloga. Imię lub nick wskazane :))))
  3. Wyszywamy, publikujemy na blogu do 15 grudnia 2009 do godziny 24:00
  4. Ankieta ujmująca wszystkie prace i autorów pojawi się 16 grudnia do godziny 20:00 na stronie blogu SAL-owego.
  5. Głosujemy do 22 grudnia do 24:00; zachwycamy się naszymi pracami, co kto malkonent to narzeka ;) a potem?
  6. Znamy Zwycięzcę! Oficjalnie 23 grudnia publikujemy Zwyciezką pracę i autora na blogu.
  7. I bijmy brawa i zachwyty dla wszystkich uczestników i wyłonionego demokratycznie i obiektywnie Zwycięzcy!

Ależ się naprodukowałam. A miało być prosto i jasno i krótko.

 

SZYBKO ZABIERAMY SIĘ DO PRACY!  Mamy ponad trzy tygodnie - myślę że damy radę :)

 

Podpowiedzi:

  • kto ma kłopot z pozyskaniem schematu, proszę o kontakt.
  • wątpliwości, zapytania, iterpelacje, wnioski proszę śmiało pisać w komentarzach i w mailach

 

Czemu ja tu jeszcze piszę lub czytam zamiast dłubać choinkę ????

Paaa!!!!



piątek, 20 listopada 2009

Nasza niesamowita, wszechstronna i odważna Kobieta z obcego Kraju Deszczowców, Ewa,  obdarowała mnie, szarego człowieka wyróżnieniami: Best Blog

Best Blog


Oraz

Irish blog awards

I co ja mam teraz zrobić? Takie zagraniczne nagrody przyfrunęły, choć Ewa już dawno w Polsce stacjonuje i zadziwia mnie swoimi drucianymi sweterkami.

Myślałam, myslałam i wymyśliłam, że skoro wyróżnienie obcojęzyczne i takie angolsko-irlandzkie wyróżnię blogi charakteryzujące się pewną właściwością: będą to blogi których Autorki poszukują i nie boją się wprowadzać w życie nowości podpatrzonych na blogach obcojęzycznych. Bo na świecie móstwo się dzieje, a my powinnyśmy być otwarte na nowe techniki, tkaniny, podejść 'inaczej' do własnych prac. Nie chcę wartościować: lapiej czy gorzej.

Na pewno 'inaczej' i mam tu na myśli: otwartośc na eksperymanety z materiałami, ściegami, kolorem i emocjami.

Zatem wyróżniam:

Madziulę i ....czas relaksu ...

Lilkę i lilkowy

Kankankę i Kankanki ....skakanki po tematach

Yenulkę i Yenulkowe nitek plątanie

Egunię i Guzik z pętelką

Jolinkę i Z całego serca

Krzysię i Robótki na radości i smutki

W zakładkach umieszczonych na wyzej wymienionych blogach aż roi się od już przez Dziewczyny zeksplorowanych blogów zagranicznych. Kilkajmy, klikajmy, klikajmy!

Co dzień trafiam na piękne miejsca w sieci - wstyd się przyznać że wszystkich tu nie umieszczam. Myślę że internet jest niesamowitym narzędziem, dającym nam niezwykłą możliwość wymieniania wiedzy, doświadczeń w gronie jakiego nie znały nasze Mamy, Babcie. Korzystajmy!

Klik, klik, klik!

13:35, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 listopada 2009

... przynajmniej jedna choinka, przynajmniej jeden schemat.

Posiedziałam, wydłubałam ale tylko dzięki temu że pod spodem miałam zdjęcie zrobionej pracy Włoszki, chyba.


Dopisek z 4 stycznia 2010:

Zdjęcie choinki usunęłam


Zapytania proszę kierować na adres e-mail.

Trzeba i koniec. Nie pomoże glanc i róż, ani ściemniactwo że do świąt jeszcze kupa czasu. Z naciskiem na "kupę". Mus zabrać się za choinkę świąteczną.

Postanowiłam sobie że  co roku powinnam dziobać jedną ozdobę świąteczną do swojego domu. Jedna ozdoba oznacza jedną choinkę.  W ubiegłym roku (2008) powstała choinka Roberto Parollin nieco zmodyfikowana, bo z korlalikami, zamiast części krzyżyków.

 

Renato Parolin

Powstały też bombki, wyszyte na kanwie powiedzmy to.. dużych rozmiarów (14?) ale za to tymi o to ręcyma własnymi farbowanej.

Bombki - autor nieznany


Dopisek z 4 stycznia 2010:

Z uwagi na ochronę praw intelektualnych i autorskich oraz prośby projektanta, usuwam część postu dotyczącą wzorów AAN oraz wszystkie komentarze pod postem zawierające adresy pocztowe.

niedziela, 15 listopada 2009

Skończyłam dzisiaj dłubać Śpiocha. Jak już wiecie mojej Mamie wcale się nie spodobał :( Ale mi podobuje się nadal bardzo i po komentarzach widać że nie tylko ja jestem fanką skrzatów, elfów i innych stworów żabojadzkich.

Wyszywałam na lnie 32ct Zweigart, tym samym które pozostało mi po samplerze. Przy czym do końca nie wiedziałam jak będzie haft wyglądał ostatecznie i czy spełni moje oczekiwania bo...:

  • wyszywanie jedną nitką - zgodnie z zaleceniami projektantów wg mnie jest możliwe na materiałach drobniejszych niż 18. A ja miałam do dyspozycji 16, i taki materiał jest zalecany w opisie schematu.
  • pojawił się nowy twór taki jak  "1 fil Mohair" i to mnie nieco niepokoiło bo skąd ja wezmę moher co da się nim wyszyć? 

Co do grubości lnu, to wszelkich wątliwości dotyczących zasadności wyszywania na 32ct dopiero wyzbyłam się pod koniec wyszywania.

Co do moheru... Potrzebowałam tylko pół metra a musiałam kupić cały motek, 10 dag. I to jeszcze nie moheru ale akiegoś polskiego "Moherka". Stwierdziłam że nie będę przekopywać całej stolnycy dla motka prawdziwego moheru.

Ucięłam nitę, podczas rozdzielania mało się nie rozpłakałam, a podczas wyszywania.... co chwilę nitki się rwały, rozłaziły na kłaczki... Dramat. Niemniej ostatecznie mam swoje pierwsze Nimue, jeszcze nieoprasowane:

Nimue


I jestem BARDZO zadowolona!!! Zastanawiam się gdzie go powieszę :)

Nie wiem co teraz złapię na tamborek - chyba muszę przejrzeć zapasy szafowe.... Może wreszcie coś świątecznego powstanie.

Bebezet, zalecam pierwsze xxx na pracach Nimue - ja mam w planach jeszcze .... tak ze trzy sztuki :)


czwartek, 12 listopada 2009

....zgadłyście w pierwszym strzale! To oczywiście Nimue, skrzat czy co tam innego śpiącego w filiżance.

Są dwa wyjścia:

  • albo zagadka była zbyt łatwa,
  • albo ... jesteście Czołowymi i Najbardziej Wnikliwymi Szperaczami Sieci!

Osobiście uważam że jesteście jednak Przodownicami ;)

Karusia, Bebezet brawo za refleks i złoty strzał!

Udało mi się zebrać pierwsze opinie: Mam stwierdziła że to coś jest PASKUDNE: ma stare i podarte buty i do tego karalucha na kapeluszu. I stwierdziła że jest to najokropnieszy haft jaki widziała, a na pewno najgorszy który zrobiłam.

Nabrałam wody w usta. Bo co ja mam komentować więcej, skoro ja uważam że Skrzat jest...uroczy? A karaluszek słodki? No przecież Macierzy nie przetłumaczę. Zatem na pytanie gdzie TO będzie wisiało, odpowiedziałam tylko że pewnie gdzieś u mnie.....

Lilu, Yenulek, dziękuję za wsparcie w wierze. Utwierdziłyście mnie w przekonaniu że powinnam cierpliwie czekać do końca pracy z oceną kolorów i efektu.

A dzisiaj kupiłam moherek, którym wyszyję kapelusz - bardzo jestem ciekawa jak to będzie wyglądało :)


Za tempo prac można podziękować tylko świętu 11 listopada - przesiedziałam na zadku uczciwie cały dzień  ;) Całe szczęście że pogoda była pod psem i nie zachęcała do spacerów.

Lilu, te krzyżyki nie są idealne, ale wyszywane jedną nitką muliny - nie ma bata muszą być proste :D

 

Edycja 23:45

I co ślepemu po oczach???  Płakałam na zbyt pomarańczowe odcienie i teraz wiem dlaczego! Pomyliłam się i zamiast 3864 (beż) wyszywałam 3064 (pomarańcz-cegła jasna). Drobna różnica ;)

Sprułam wszystko i w sobotę machnę kilka xxx beżem. Zobaczę jak wyjdzie.

Dobranoc!


Można oryginał obejrzeć TUTAJ.


środa, 11 listopada 2009

Po zakończeniu tajnego projektu, którego premiera nastąpi w grudniu, zabrałam się za coś co mnie kusiło od dawna.

Projekt nie jest duży, jednakże skutecznie oddala o kilka dni wizję skupienia się na świątecznych motywach. Jakoś mi z nimi nie po drodze w tym roku. Zresztą, kto powiedział że co roku TRZEBA coś wydłubać? Turbodymomen nic nie musi, ja też. Więc choinka jeszcze poczeka.

Jak wspomniałam projekt okazał się niewielki, i jeśli tylko dokupię brakującą mulinę DMC to skończę go szybko w weekend.

Powiem szczerze, że na zdjęciu prezentuje się znacznie lepiej niż w rzeczywistości. Nie chodzi o materiał, jego grubość, czy samo wyszywanie. Ale oryginalną kolorystykę, zaproponowaną przez projektanta wzoru.  No za żadne skarby kolor koralowo-pomarańczowy mi nie pasuje do koloru jeżyny z mlekiem.  Wyszywałam fiolecikami i byłam zachwycona, aż do czasu kiedy nieszczęsne 'pomarańcze' weszły w grę. Możecie to uznać za przesadne, ale ja czuję się jakby  moje poczucie estetyki doznawało ... gwałtu.

Wyrażam tylko cichą nadzieję, że jak skończę i dodam backstitch, odbiór się poprawi.

Obrazek zaczęłam  dziś w południe i do teraz wydziobałam tyle:

xxx

 

Nie podpowiem teraz co to jest, może same zgadniecie :)))

 

niedziela, 08 listopada 2009

Ach cóż to był za dzień!!! Do Łodzi dojechałyśmy (ja i Ania) przed 11 - Muzeum jeszcze zamknięte - zatem bez zbędnych dysjkusji zaczęłyśmy zwiedzanie od dobrej kawki i ciacha w pobliskiej cukierni. Mniam - prawdziwa kawa po turecku i wielka babeczka z prażonymi jabłuszkami to jest TO!

Wzmocnione  ruszyłyśmy do Muzeum.  Niemal biegiem dotarłyśmy na pięterko oglądać, oglądać, oglądać! Z wrażenia poleciałyśmy na wystawę bez biletów. Swoją drogą nie pamiętam aby na poprzednie wystawy trzeba było kupować bilety wstępu  albo ja może do tej pory latałam tam bez biletów?? Ot taka dygresja na boku....

Wystawa pod względem ilości prezentowanych prac nie była tak imponująca jak podczas ogólnopolskiej wystawy amatorkiego haftu krzyżykowego. Co wynika prawdopodobnie z regulaminu organizatora. Obeszłyśmy wystawę chyba z 8 razy i do końca nie mogłyśmy zrozumieć reguł wg których przyznawano nagrody. Nie chcę generalizować - proszę tego źle nie zrozumieć jednakże kilka z nagrodzonych i wyróżnionych prac prezentowało znacznie niższy poziom techniczny niż te 'niezauważone' przez jurorów.  Owszem nakład pracy ogromny, ale czy hektar zahaftowanej pracy jest więcej wart od połowy mniejszej ale z idealnie poprowadzoną nitką?  Albo od równie dużej pracy znowu wykonanej technicznie perfekcyjnie, dodatkowo z nićmi metalizowanymi???  No nie wiem... Ponadto zdrażniło mnie że nie utworzono kategoryzacji technik. Pojawiły się cudnej urody i pięknie wykonane prace hardangerowe oraz praca haftu na tiulu. Nie rozumiem dlaczgo połowę z prac ochrzczono kategorią "haft kreatywny". No co jest do cholery??? Hardanger, to hardanger!!!! Ma swoją nazwę, zasady postępowania, materiały produkowane specjalnie do wyszywania TĄ właśnie techniką!

Relacji zdjęciowej nie będzie - cerbery wystawowe skutecznie nas śledziły aby zdjęcia jednak nie powstały. Ale.... zdjęcia 'spod pachy' są. Co prawda obrzydliwe, bo światło odbija się w szkłach.

Na pierwszym zdjęciu oczywiście najważniejszy jest KOTEK:

Kotek

Na drugim zdjęciu obiektem fotografowanym jest oczywiście wizerunek Matki Boskiej. Kto mnie zna, ten wie że ja od obrazków święty jestem mocno, bardzo mocno z daleka....

Matka boska

Te prace zostały sfotografowane nie przez przypadek: piękne technicznie, cudnie dobranme kolory, precyzyjnie wykonane, przemawiające do wyobraźni. TO BYŁY prace absolutnie zasługujące na najwyższe nagrody!!!!  Obie prace wyszyte sa na drobnym lnie, jedną nitką obejmując jedną nitkę materiału a kotek ma całe tło wyszyte na czarno tymi maleńkimi krzyżykami. CUDA! Gratuluję autorom prac!

A oto absolutnie doskonała firanka wykonana haftem HARDANGER a nie z haftem kreatywnym:

Firanka

A oto obrus który dostał nagrodę/wyróżnienie:

Serweta

Uznałyśmy że nie odpowiemy sobie na wszystkie pytania i nieodgadnione zostaną zamysły oceniających. Zatem postanowiłyśmy pochodzić jeszcze po Muzuem i trafiłyśmy na kolejne wystawy:

1. Z modą przez XX wiek

Kilka zdjęć można znaleźć tutaj.

Co ja mam skomentować? Kiedyś to były stroje! A Kobieta mogla czuć się naprawdę KOBIETĄ  nie kreaturą damsko/męską. Ze wstydem uciekłyśmy w naszych portkach i bawełnianych bluzeczkach z towarzystwa cudnie ubranych manekinów. Tiule, koronki, cekiny, skórzane rękawiczki, buciczki z klamerkami, kapelusze, woalki, falbanki ... Ach.

2. Narzędzia i maszyny włókiennicze w zbiorach Centralnego Muzeum Włókiennictwa

Kilka zdjęć można znaleźć tutaj

Mnie absolutnie zauroczył mechaniczny aspekt tej wystawy. Te kółeczka, przekładnie, śrubki, podkładeczki, uchwyty, korbki, oczka, blaszki, zmyślność konstrukcji, precyzja wykonania, myśl techniczna twórców maszyn! Mogłabym na tej wystawie siedzieć cały dzień a już szczytem marzeń byłoby zobaczyć maszyny w ruchu. Aj, ależ by to było piękne.... Oczami wyobraźni widziałam wielkie hale fabryki zastawione rzędami urządzeń, w których każdy element porusza się precyzyjnie wykonując półobroty, ćwierćobroty w różnych cyklach, w różnym tempie, wróżnych płaszczyznach aby wypluć z siebie kolejne centymetry lnu, perkalu, żakardu .....

3. Kolekcja tkaniny podwójnej w zbiorach CMW

Nie jestem fanką tego typu tkanin, ale na wystawie znalazło się coś co absolutnie mnie powaliło na kolana .... cztery gablotki w których wystawiono próbki tkackie wełny ufarbowane wg 'przepisu' koloryzacji. A przepisy na uzyskanie kolorów indigo czy czerwieni były przytoczone obok próbników! Lista składników, dokładne proporcje, waga składników, czas gotowania ... no cudo!

Dla tych niesamowitych gablotek polecam oglądnięcie - warto pokazać dzieciom jak uzyskać kolor!

4. Wystwa jubileuszowa z okazji 60. lecia Cepelii

5. Ewa Rosiek-Buszko "Patrząc zza..., idąc do..."

Wystawa jubileuszowa z okazji 30-lecia pracy twórczej Artystki.

Piękny opis wystawy można znaleźć TUTAJ.

6. Dawne zakłady Ludwika Geyera 1828-2002

Ależ to było dla mnie przeżycie!!! Ludwik Geyer, budowniczy kompleksu Białej Fabryki w której teraz znajduje się Muzuem Włókiennictwa był niesamowitym, kreatywnym przedsiębiorcą. Wykształconym, mądrym Wizjonerem, zatroskanym o losy nie tylko swojej fabryki ale również los swoich pracowników i rozwój Łodzi w której prosperował.

Na wystawie znajdują się akty prawne na podstawie których w Łodzi w 1828 roku otrzymał działkę na Piotrkowskiej 282. Dzisiaj przedsiębiorcy płaczą na słabe warunki rowoju. Wiecie jakie Geyer miał bariery wejścia?! W umowie z miastem Łódź zobowiązał się do prowadzenia przez 10 lat warsztatów tkackich których liczba w ciągu tychże 10 lat musiała wzrosnąć z 20 do 100. A jednak, podając za stroną: "Ludwik Geyer stał się największym łódzkim przemysłowcem swego czasu, a zakład był wzorcowym zakładem tego rodzaju w Polsce.
W latach czterdziestych fabryka rozwijała się nadal szybko. Ilość wrzecion wzrosła do 20 384 a moc maszyn parowych do 120 koni. Zatrudniała około 700 robotników. Fabryka była kompletnym zakładem prowadzącym wszystkie działy produkcji bawełnianej: przędzalnię, tkalnię, drukarnię, farbiarnię i wykańczalnię."

W regulaminie wewnętrznym zakładu stało, że pracownicy chorzy są leczeni na koszt fabryki, na koszt załadu pracy są umieszczani w szpitalu, jeśli takie są wymagania. Również pracowaca sponsoruje LEKI.

Dniami wolnymi były święta Kościelne jakie mogą Wam przyjść do głowy: Trzech Króli, Zielone Świątki dwa dni , Wielkanoc,  Apostołów Piotra i Pawła, Niepokalane Poczęcie Najświętszej  Maryi Panny, Matki Boskiej Gromnicznej itd....

Dokumenty i regulacje wewnętrzne fabryki są zachwycające:  księgi produkcji, schematy organizacyjne, księgi wypłat, listy obecności, świadectwa pracy a wszędzie kawałek życia ludzkiego ....

Postać Ludwika Geyera mnie zafascynowała.

 

I tak miałyśmy być w Warszawie o 17 a ledwie na 20 ściągnęłyśmy! Ale uważam że było warto, bo ilość towarzyszących nam emocji była niezwykła :)

 

Pozdrawiam niedzielnie!



czwartek, 05 listopada 2009

Witam, witam i o zdrowie pytam?!

I przypominam że kończy się 10 listopada wystawa Inspirujemy kolorem w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi! I trzeba ją zobaczyć, lub jak kto woli: oderwać się od domu, garów, krzeseł i kanap i mieć pretekst do integrowania się z innymi dłubiącymi.

I w związku z tym wybieram się 7 listopada, czyli w najbliższą sobotę, w godzinach porannych, do Łodzi celem oglądnięcia pięknych prac. I niespodziewanie zwolniło się u mnie miejsce w autku i mogę jedną duszyczkę warszawską zabrać na przejażdżkę do Łodzi na cały dzień.

Jeśli jest chętna Dusza na spędzenie przeuroczego dnia w przeuroczym towarzystwie moim oraz moich najbliższych Koleżanek krzyżykujących proszę się nie krępować i natentychmiast zgłaszać swój udział. Publicznie w komentarzu lub niepublicznie, na maila: aploch@poczta.fm

 

A kto nie mieszka w Warszawie, to przecież możemy spotkać się na miejscu, no nie?  Powiedzmy o 12:00 w Muzeum, koło szatni.

 

Zapraszam !!!


poniedziałek, 02 listopada 2009

 

 

Było, minęło, skończyło się. Projekt xxx to mój największy, nie ukrywam że zainspirowany pierwszym samplerem który zrobił na mnie ogromne wrażenie, samplerem Lili. Do pracy zmotywowała mnie zaś Basia poprzez propozycję zabawy SAL.

Na początek trochę suchych faktów o projekcie, podobno wyczekane smakuje lepiej ;)

START: 11.03.2009

KONIEC: 31.10.2009

PRZERWY /on-hold/:

  • gdy wyszywałam wróżki --> 3 tygodnie
  • gdy urlopowałam się --> 2 tygodnie
  • gdy niezliczone wieczory i weekendy spędzałam w ulubionych sklepach budowlanych i na działce latając z łopatą tudzież taczkami lub też trzęsąc się z zimna, marząc o rękawiczkach. Nie w głowie było mi wtedy wyszywanie ani wtedy ani wtedy ;)

WYMIARY:  57,5 cm szerokość i 55,5 cm wysokość

MATERIAŁY:

  • 32ct Zweigart Belfast Raw Linen
  • mulina zwykła DMC 3865 w ilości 19 motków, co daje zaledwie ... 456 metrów muliny...

Myślę sobie /zebrało mi się na refleksje.../ co się też wydarzyło podczas wyszywania maleństwa:

  • znalazła mnie nowa praca i zmieniłam pracodawcę
  • rozpoczęliśmy domek i doprowadziliśmy go w ciągu sezonu do stanu używalności /już się nie marźnie po nocach ;)/

Zaangażowałam się okrutnie w wyszywanie, nawet wprowadzając zmiany w rozkładzie dnia /wstawanie nawet przed 5 rano, aby tylko podgonić wyszywanie przed pracą.../ Wyszywało się bardzo sympatycznie: len jest cudnym materiałem! Krzyżyki nawet większe czy mniejsze są takie... usprawiedliwione i naturalne.

I oto jest:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

I kilka detali:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

Ten sampler jest też trochę mój osobisty. Dlaczego? Poprawiałam autorów i ten schemat skorygowałam bo nie był symetryczny. Dodatkowo wpisałam w niego swoje inicjały.

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

I tutaj jeszcze coś co różni pracę od oryginału, rok wykonania:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

I oczywiście środek jednej z rozetek:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

który to schemat zastąpił smutną, oryginalną gapę.

Jeśli schemat zastępczy komuś się spodoba, chętnie podzielę się wzorem tego co wyszyłam: aploch@poczta.fm

UWAGA: schemat całego samplera można zakupić w sieci. Ja oferuję wysyłkę TYLKO schematu zaprojektowanego w zastępstwie oryginalnego ptaka!

 

Sampler zawiśnie w naszej chatce, nad kominkiem. To już postanowione. Tylko niech ten kominek się w końcu pojawi ;)

I to by było na tyle. THE END.


--------------------


Chciałabym tutaj podziękować wszystkim odwiedzającym: zarówno komentującym, jak i tym milczącym obserwatorom: bardzo motywowaliście mnie do pracy nad samplerem, a każde pozostawione słowo wzmacniało w drodze do ukończenia pracy. DZIĘKUJĘ WAM :)))


---------------------



niedziela, 01 listopada 2009

Weekend spędzony na działce był po prostu cudny. Spokój, cisza .... W piątek, po przyjeździe nieco chłodno w domku było (13 stopni) ale już po kilkunastu minutach kominek zaczął porządnie palić i ciepełko milutko się rozpoczęło krążyć po salonie. Terma nagrzała wodę już po 30 minutach. Co prawda w nocy wstawałm dwa razy żeby dołożyć do kominka, ale wynikało to chyba z tego że zamiast załadować do pełna to wkładałam po dwa drewienka - za głupotę trzeba płacić ... ;)

Ten weekend był dla nas trochę próbą generalną, która miała nam pokazać jak szybko uda się nagrzać dom na jesieni, zanim jeszcze zamkniemy go na zimę. Domek zdał egzamin. Teraz trzeba robić zapasy drewna na kolejny miesiąc i wiosnę.

Za to bladym, zapłakanym świtem budziło nas piękne słońce i jesień w pełnej krasie koloru. Poniżej kilka fotek z mobile /mój aparat tym razem został w domu (skleroza).../

Grabina - widoki

Grabina - widoki

 

Grabina - widoki


W sobotę w nocy był lekki mróz i cała skarpa była pokryta iskrzącą się mgiełką ....

Wykorzystałam ten weekend na poły krzyżykowo. Po pierwsze: poproszę werble. SKOŃCZYŁAM SAMPLER!!! Dokładnie tak jak założyłam, w październiku, 31.10.2009 postawiłam na nim ostatni krzyżyk!!!!  Co mnie spotkało zanim nastąpiła wiekopomna chwila opiszę jutro w poście dotyczącym samplera. No i jak już jutro aparat fotograficzny w końcu naładuje baterie /złośliwość rzeczy martwych?/

Po drugie: ruszyłam jedną z rozpoczętych prac. A "tureckie rajstopki" są słowem kluczem  do odgadnięcia o co chodzi. Dodam że na Multiply kiedyś album rozpoczęłam. Nic tu więcej nie napiszę aż do 5 grudnia, bo szykuję tę właśnie pracę na prezent dla szczególnej dla mnie osoby. Żywię nadzieję że nie oszaleję od ilości backstitchy i jednak do grudnia się wygrzebię ;)

Poza tym weekend był lajtowy: leniwy, ciepły, jedzeniowy, spacerowy, nieco (ale tylko nieco) roboczy... Trudno uwierzyć ale znalazłam tylko kilka chwil na czytanie !!!

To teraz polecę poczytać co u Was słychać, bo po urlopie nadal nie mogę się 'obrobić' z czytaniem zaległości :)

Pozdrawiam mocno na nowy tydzień !!!!


O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy