taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
piątek, 07 maja 2010

Choć wściekłość buzuje mi jeszcze po żyłach i uderza do głowy aż dudni to jednak decyzję podjęłam. Zbyt dużo nerwów kosztuje i mnie i Was użytkowanie bloxa.

Przenoszę się.

Smutno mi pozostawiać to miejsce. Smutno mi pozostawiać Wasze komentarze i posty: wszystkie są kawałkiem mojego życia.

Mam nadzieję że nie zostawicie mnie w nowym miejscu samotnie i również zajrzycie od czasu do czasu. Ten blog pozostanie otwarty na Wasze spojrzenia i komentarze. Może komuś zechce się pogrzebać w prehistorycznych czasach???

 

Dalsze posty pisać będę TUTAJ.

ZAPRASZAM WAS SERDECZNIE !

środa, 05 maja 2010

Najpiękniejszy miesiąc roku - maj oczywiście - rozpoczął się nareszcie! Bardzo lubię zieleń drzew i krzewów w maju.

Uwielbiam kwiaty majowe wszelkiej maści: konwalie, bzy, kasztany, narcyzy, pierwiosnki, barwinki, serduszki, peonie, głogi i inne magnolie i brzozy. Dlatego bardzo się cieszę że na brzegu naszego lasu rosną brzozy właśnie. Teraz są cudnie ozdobione krzykliwą, ostrą zielenią cudnie kontrastującą z białą korą.

Grabina

No dobra. Przyłapaliście mnie. Wygódka jeszcze nie została rozebrana, ale ładnie się komponuje z działką. Działka bez wygódki jest jakby ... niekompletna ;) Ale kiedyś ją rozbierzemy.

W sobotę pół dnia (do 20!!!) jeździłam na szmacie. Mycie okien po budowie, podłóg, łazienki , każdego drobiazgu .... to było wyzwanie. Ale satysfakcję mam ogromną! Szkoda tylko że jak siedziałam na szmacie pogoda była żarówiasta. I szkoda że już w najbliższy weekend znowu ekipa budowlana wchodzi na tydzień do domku ....

W poniedziałek za to było w kratkę: deszczyk, słońce, deszczyk, słońce.  Pełłam zielsko z piaseczku, rozmawiałam z Sąsiadami, podotykałam i pozglądałam kąty działkowe. A to sprzwdziałam czy paprotki rosną, czy parzydło ma się dobrze, czy dęby posadzone późną jesienią żyją. A to górę ziemi z gruzu wstępnie przebrałam, pogrzebałam w piaseczku i perzu się pozbywałam. I uciekałam przed deszczem. I azalie opieliłam i każdy pączek obejrzałam. I azalie wszystkie zakwitną! A rododendrony niestety dwa nie będą miały kwiatków. Ale młode są, to mogą.

No to i zdęcia zrobiłam: oto rabatka pod tarasem. Widać tulipanów chmarę i zagubione na brzegu dwa hiacynty różwe. A przed nimi żurawki czerwone i jedną zieloną. Zielona żurawka wypuściła już trzy kwiatostany!

Działka

No i widać już że barierka jest na tarasie :D

A w tle muszę, bo się uduszę ..., pochwalić pięknym stopniem drewniano-kamiennym:

Grabina

Produkt mojej Mammy oczywiście.

A tu druga rabatka. Ciemierniki, skalniaczki, tulipany i inne trzmieliny w stadium maleńkości:

Grabina

 

A to pokażę Wam jeszcze pąki azalii Glowing Embers:

Grabina

Będzie zdecydowanie ładniejsza jak zakwitnie na pomarańczowo, ale ponieważ to jej pierwszy rok na działce i pierwszy raz u nas zakwitnie to ja już doczekać się nie mogę. Tym bardziej że jak ją kupiłam miała trzy kwiatostany, a teraz ma ich chyba z 10! Na każdej gałązce rozwinie się burza ognisto-pomarańczowych kwiatuszków! No i czerwone azalie też będą kwitły :D

Teraz już znacznie częściej będę Was zanudzać takimi opowieściami o niczym - bo że pieliłam nic nie widać na tak zarośniętej działce, to i wydaje się że straciłam czas.

A robótek nie przybywa.

Ulikop - te znaki zapytania to był tajny kryptonim firanki. O TEJ.  Głowa już jest, nowe cipaki też są. Tylko 16 brzegowych rządków brak. Masakra....

Dziewczyny, ja tam nie kłamię nic a nic: to dobieranie kolorów w needlepoincie to droga przez mękę i co jak co, ale ja więcej nie chcę. A że ładnie to wyszło przez przypadek. Laura Perin wcześniej ładnie dobrała do swojej pracy kolory to i mnie ładnie wyszło :) Bo od Laury podpatrzyłam kolorystykę :)

 



18:11, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 maja 2010

zaginęłam w boju, ale znowu wracam. Zło zawsze  wraca ;)

Zaczęła się wiosna, po ostatnim wyjeździe narciarskim pora wracać do rzeczywistości. Rzeczywistość w postaci działki piszczy aż miło. Ale o tym w kolejnym poście.

Żeby nie było się że się opierniczam, przedstawiam ile udało mi się w ciągu weekendu majówkowego wydziobać na działce. Znaczy dziobałam na materiale, ale siędząc na działce w 'salonie'. Dziś nadrobiłam zaległości z połowy kwietnia i całego maja. Czyli w SAL-u jestem bardzo na bieżąco. Chowam teraz robótkę do szafy na cały miesiąc i wyciągnę ją dopiero w czerwcu, kiedy to na stronie ANG znajdzie się publikacja części czerwcowej.

Teraz moja wersja SAL-a wygląda w całości i aktualnie następująco:

A Promise of Mistery

A Promise of Mistery

Nie oprę się też i zaproszę Was do obejrzenia innych pięknych prac na stronie Polski Needlepoint.

Dodatkowo jako robótkę wzięłam na działkę myszy i firankę. Obie prace wróciły w stanie wyjściowym, czyli progres "zerowy".  Mysz będę kończyć w tym tygodniu. A firnaka??? Zostało mi 16 rzędów. Ratunku: tak niewiele a nie mogę się zabrać!

Ale zmobilizuję się, zmobilizuję, zmobilizuję. Jak już wybiorę lodówkę, klamki, światło do łazienki, kupimy drzwi itd.... Sezon wiosenny ma niestety swoje prawa i powoduje że działka dostaje pierwszeństwo :)

O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy