taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
wtorek, 30 czerwca 2009

Ależ się zaniedbałam ..... strasznie długo mnie nie było z moim pięknej urody samplerem ;) Dopiero ostatni tydzień i wczorajszy dzień umożliwiły mi przyspieszenie prac.

Bardzo długo zeszło mi nad największym do tej pory elementem: tym znajdującym się bezpośrednio pod literkami STU. Jednak z efektu jestem bardzo zadowolona: jest koronkowy :)

Teraz jestem na etapie wyszywania literek i ramki, zwłaszcza narożnika. Dlaczego wyszywam tak bardzo w górę? Zależy mi na tym aby jak najszybciej wyznaczyć sobie górny brzeg pracy i odciąć nadmiar materiału, którego szacuję że mam na górze około 0,5m2 i nie ukrywam że dzięki temu robótka jest nieco ciężka i niewygodna.

Dlaczego nie odliczyłam materiału wg schematu? Wyszywam na lnie a każdy krzyżyk to dwie nitki materiału. Liczę każdy krzyżyk na bieżąco co powoduje że nawet odliczenie odległości 10-20 krzyżyków stanowi dla mnie potencjalne źródło błędu. Cóż dopiero mówić o odliczaniu 365 krzyżyków czyli ponad 700 nitek.... Prawdopodobieństwo pomylenia się MAKSYMALNE. Stąd wzięłam się na cierpliwe wyszywanie, aż schemat sam pokaże mi górną granicę.

Teraz wrócę na dół i będę wyszywała sobie spokojnie nie wiem jeszcze w którym kierunku. Postanowiłam sobie zrobić makietę progresu prac i tak na oko wydaje mi się że mam około 1/3 pracy :)



Long Dog Sampler - Paradigm Lost (3)


Myślę że najdalej jutro uda mi się wstawić zdjęcie pracy - na razie komputer zostaje w biurze a ja odnawiam znajomości, więc odlecę w towarzyski świat :)



poniedziałek, 29 czerwca 2009


Zagospodarowanie terenu wokół domu wcale nie jest łatwym zadaniem. Zwłaszcza jak ma się Mamę, z wykształcenia, czynnie i zamiłowania grzebiącą w ziemi (Technikum Ogrodnicze...)  i dodatkowo posiadającej ostry syndrom nadpobudliwości ruchowej /nie może 10 minut usiedzieć w miejscu bezczynnie/ ;)

Mamie już od roku zwoje pracują na najwyższych obrotach. Przestudiowała chyba cały internet, a teraz wzięła się do pracy.

Kamienne schodki dzieła Jej i Mamy Siostry już Wam pokazywałam TUTAJ. Teraz pokazuję skarpę. Jeden z elementów naszego przyszłego ogrodu.


Skarpa



Jak ogród będzie wyglądał finalnie? NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA. Do zagospodarowania mamy niemal 1000 metrów działki. W tej chwili uczymy się i obserwujemy tego jak działka wygląda. Bierzemy pod uwagę mnóstwo czynników:

- oryginalną, naturalną roślinność,

- kwaśność i przepuszczalnosć gleby,

- sprawdzamy CO rośnie u Sąsiadów najbliższych ;)

- obserwujemy nasłonecznienie i zacienienie

- ukształtowanie terenu

- ustalamy szlaki komunikacyjne (gdzie wygodnie będzie parkować samochód, gdzie i po których ścieżkach nogi nas same noszą, którędy omijamy drzewa, które nierówności terenu lubimy itd....)

- przyjmujemy pewne założenia .....


Charakterystyka działki jest następujaca:

- teren zróżnicowany wysokosciowo: na działce jest jeden wielki spadek,który daje nam różnicę poziomów około 2 metrów, na długości 30 metrów

- teren suchy + obrzeże lasu liściastego + dąbrowa (około 35-40% powierzchni działki)

- gleby bardzo przepuszczalne (piachy), kwaśne


Ja bym chciała żeby na działce było "dziko":

- żadnego dowożenia gleby,

- żadnego zasilnia,

- żadnego KOSZENIA TRAWY

- żadnego niwelowania nierówności terenu przez nawiezienie miliarda ton ziemi !

- najlepiej rośliny rosnące naturalnie w naszym środowisku

.... się zobaczy ....

W tej chwili najbardziej NATURALNIE wygląda ingerencja w lesie, po posadzeniu parzydła leśnego. Marzyło mi się mieć je kiedyś. I wreszcie mamy miejsce w którym ta roślinka powinna dobrze rosnąć. Zdecydowałyśmy się posadzić je nieopodal paproci, wychodząc z założenia że te rośliny gustują w zbliżonych warunkach glebowo/słoneczno/wilgotnych.

Parzydło leśne - Aruncus sylvestris


Wszystkie szczytne założenia ja sama pierwsza wyrzuciłam do kosza sadzając ....azalie na poniższym skrawku ziemi. Technicznie rabata opisana jest w notce na zdjęciu. Tak naprawdę naturalne jest to że azalie są bardzo kwaśnolubne a nasze piaseczki są IDEALNIE kwaśne: 4pH po deszczu. Powinno się tym kwaśniakom dobrze rosnąć i nie będziemy chyba musieli specjalnie dbać o zakwaszanie gleby. Również pirisy są roślinami z typu kwaśniaków. Powinno być im dobrze u NAS :)


Zastanawia mnie natomiast dobry stan goździków. Dostałam w jakimś centrum ogrodniczym jako GRATIS doniczuszkę. Mamie żal się zrobiło tych różowych drobiazgów, to je wsadziła. I co? Po dwóch tygodniach szaleńczo kwitły! No to Mama przywiozła jeszcze całą wytłoczkę i teraz mamy grupkę goździkową - ten róż widać na pierwszym planie....


Rabata


Widzicie - same piachy dookoła. Nie poszalejemy z trawą boiskową, ale też wcale jej mi nie brakuje.Z rabatami na razie się będziemy wstrzymywać - najpierw musimy skończyć budowę.


Na pierwszy plan wysuwa się walka z perzem: musimy zlikwidować połacie szerzące się na dole, przy wjeździe.Dopiero może wtedy, po wytrzebieniu chwastów, zdecydujemy się na lekką trawę, typu kostrzewy na lekkie i przepuszczalne gleby, w pełnym nasłonecznieniu.

Teraz pozostaje nam rozkoszować się naturą w postaci przecudnej urody koźlaków znalezionych na naszej  hacjendzie 19.06.2009 w dąbrowie:


leśne złoto - koźlaki


W przyszłym tygodniu zrobię zdjęcia łanowi naturalnych leśnych poziomek: zadomowiły się pod dębami, na skraju lasu i rozprzestrzeniły na powierzchni około 7m2.



15:24, aploch1205 , Ogród
Link Komentarze (3) »

W skrócie domyślacie się co było przyczyną kompletnej ciszy: domek :) Codziennie wracałam z pracy z silnym postanowieniem zabrania się za robótkę, a rzeczywistość mnie przerosła. Od dwóch tygodni po pracy nie robiłam nic innego jak szukałam kominka, pasującej do niego podłogi, terakoty na fragment tarasu, znowu kominka, wkładu kominkowego ..... Sklepy budowlane w Warszawie znam już na pamięć. W końcu udało się dokonać odbioru 50m2 płytek na parter + 8 m2 na taras. Waga samych tylko płytek salonowych przekracza 800 kg i przewożenie ich na działkę zostało podzielone na 4 części - szkoda nam było szarpać nasze samochody osobowe większym obciążeniem, tym bardziej że dokładaliśmy też innych 'towarów'.

Najważniejsze że te dekoracyjne sprawy mamy już za sobą - teraz pozostaje kupić wybrany model kominka i obudowy.

W tzw między czasie okazało się że jednak okno w łazience wyszło.... okropnie. Jest nieakceptowalne. Znowu objechalismy wszystkie sklepy w okolicy mając nadzieję że uda się zakupić z magazynu, od ręki okno o większych rozmiarach. Niestety w dostępnych miejscach na stanie były okna o wymaganych wymiarach ale tylko w najpopularniejszym kolorze "złoty dąb". A my mamy "orzech".  Postanowiliśmy zatem że weźmiemy na siebie gromy Pana Szefa i wstrzymamy się z wykańczaniem ściany z łazienką - musimy poczekać z operacją do czasu przyjazdu nowego okna, które z fabryki dojedzie dopiero za dwa tygodnie. Zamówiliśmy je w ubiegłym tygodniu.

Niemniej po maratonie sklepowym robiła się 20-21 i po ogarnięciu się w domu na robótkę zostawało strasznie mało czasu.

Budujemy nowy dom - Biedronka

Mamy zakończone pewne etapy:

- położony dach (włącznie z pięknym włazem)

- wymurowany komin z cegły klinkierowej - cudnej urody /wariatka jestem, ale ten komin na serio, serio bardzo mi sie podoba.../

- położoną instalację elektryczną,

- postawioną ściankę działową na piętrze /mamy już dwa pokoje/ :)

- zrobioną podbitkę w dwóch pokojach

- ocieplone i przygotowane do szalowania dwie ściany

- instalację kablową dla instalacji alarmowej


A ponizej załączam zdjęcie naszych uroczych towarzyszek - w chwilach przerwy umilają nam życie swoimi szaleństwami. Najczęściej szaleją naraz aż trzy sztuki :)


Wiewiórki na Grabinie

12:21, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 czerwca 2009

Poniższy post zaistniał na moje pierwszej stronie, multiply 3.11.2008. Ponieważ jednak bardzo lubię tę historię postanowiłam pokazać ją róznież tutaj.

Wkrótce też przygotuję kolejne wpisy o mojej wyprawie do Meksyku (październik 2008) i emocjach jakie mi towarzyszyły w  różnych chwilach.


---------------------------------

Nie będę dziś pisała o samej wyprawie o Meksyku: zbyt długo by to trwało, zbyt wiele słów wymagałyby opisy a tego nikt zainteresowany by nie przeżył

Powiem zatem najkrócej jak mogę, co nie jest proste, bo nie potrafię jeszcze spojrzeć z dystansu na cały wyjazd… Były to wspaniałe trzy tygodnie podróży po kolorowym, ciekawym, zróżnicowanym kraju. Była to wyprawa po kulturze ostatnich około 3 tysięcy lat, od oceanu do morza, przez góry, miasta i wsie.

Chciałabym jednak w pierwszej kolejności napisać o innym aspekcie mojej wyprawy. Tym który jest nierozłącznie powiązany z moimi zainteresowaniami. Oto opowieść pierwsza:.

Gdzieś w środku Meksyku, w środku najbiedniejszego ze wszystkich 31 stanów Meksyku, Chiapas, jest małe, senne miasteczko.

Wracaliśmy właśnie z wyprawy po kanionie Sumierdo, którego wysokość dochodzi nawet do 1300 metrów nad poziom rzeki Grijalva i zatrzymaliśmy się na czas wolny w najbliższym miasteczku, w Chiapa de Corzo. Cóż było robić: standardowa, rutynowa rundka po zocalo i umiejscowionych pod arkadami sklepikach w nadziei upolowania jakiejś ekstra pamiątki z podróży. Nic z tego. Zresztą jak zwykle: w każdym sklepie to samo…. Ale, ale…. Przemykając po nudnawych sklepikach mojemu Panu wpadł w oko szyld, który przy naszej żadnej znajomości hiszpańskiego wskazywał że trafiliśmy na szkołę rękodzieła. Szyld wisiał nad bramą, w której tle widać było już ogromne patio, ocienione arkadami i zielenią. Pod arkadami siedziały przy stolikach kobiety i coś tam dłubały.

Meksykańske Kółko Gospodyń Dłubiących


Mieliśmy pewne opory, w końcu zdecydowana postawa mojego Pana,  jeden Jego krok, pociągnął mnie za sobą i byliśmy w bramie, potem jakaś miejscowa kobieta zaczęła nas zachęcać do wejścia. I tak trafiłam na kółko kobiet które…wyszywały !

Już myślałam że sobie tylko popatrzę, bo skąd mogłabym pogadać po hiszpańsku... Okazało się jednak że była tam Ariana, która doskonale znała angielski. Uczyła się właśnie wyszywać krzyżykiem. Będziemy w kontakcie: wymieniłyśmy się adresami. Ariane może pomóc w zdobyciu tradycyjnych strojów indiańskich, o których tu jeszcze napiszę w swoim czasie. Poniżej prezentuję zdjęcia z przemiłego i nieoczekiwanego spotkania.

Ariana znajduje się na pierwszym planie poniższego zdjęcia po prawej.



Kółko Meksykańskich GOspodyń Dłubiących

P.S. Dowiedziałam się że pasmanteria po hiszpańsku to merceria a naparstek to dedal

środa, 10 czerwca 2009

A tutaj przedstawiam kolejny update budowy. Tym razem z daty 6.06.2009.


Biedronka - Aploch



Domek Biedronka

Na dzień dzisiejszy mamy:

- dokończony komin z cegły klinkierowej,

- dokończony drugi szczyt domu (szalówka)

- ocieplony dach

- przywiezioną blachę na dach

- rozpoczęte wybijanie płytą gipsową w środku w domu.

Ach – już mnie nie było 10 dni na budowie.....

15:34, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 czerwca 2009

A ja Gapa, dopiero dziś dopatrzyłam się żę zostałam zaproszona do zabawy przez Lilę!!

Naprawiam szybko niedopatrzenie i odpisuję.

Wynurzenia nie są moją mocną stroną. Ponadto deklaracje smaku czy preferencje programowe zmieniają się dość często, nie mniej spróbuję się wypowiedzieć. Chyba bardziej mi nawet pasuje takie wywołanie do tablicy niż samodzielny ekshibicjonizm.

4 miejsca, w których mieszkałam:

domek, mieszkanie w bloku

4 miejsca do których lubię wracać:

dom, Grabina, Wrocław, góry /Tatry, Bieszczady, Beskidy.../

4 ulubione potrawy:

zupa pomidorowa, buraczki zasmażane, kluchy różnego gatunku, schabowy, jajecznica

4 potrawy, których nie znoszę:

cukier /co nie przeszkadza wciągać słodyczy/, zupa pomidorowa i buraczki zasmażane inne niż moje i mojej Mamy ;) , kapusta czerwona parzona/gotowana

4 pasje, hobby:

haft krzyżykowy/szydełko/drutowanie i inne robótki ręczne, podróże, narty, wspinaczka /jestem początkująca.../

4 miejsca, które zwiedziłabym, gdybym miała taką możliwość:

Australia/Nowa Zelandia, Brazylia, Portugalia, Tajlandia, wiele, wiele innych

4 seriale, programy, które lubię:

1. Fakty

2. Galileo,

3. Uwaga Pirat,

4. Na Wspólnej, Na dobre i na złe, na M jak Miłość, na telenowele brazylijsko-kolumbijsko-meksykańsko-ekwadroskie.... inne zupełnie bezprzedmiotowe tasiemce, których można słuchać i podczas których można wyszywać :-)

4 miejsca pracy:

1. gospodarstwo ogrodnicze Rodziców,

2. sklep /stoisko z warzywami/,

3. salon sprzedaży drzwi,

4. a teraz to już tylko kolejne, obrzydliwe, kapitalistyczne korporacje....

4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć:

1. wejść na Kilimandżaro,

2. zbudować swój własny, przytulny domek z kominkiem,

3. wyszyć wszystkie schematy które mam w szafie, w których się zakochałam/zakocham i które zostaną wyprodukowane,

4. zrobić obrus frywolitkowy wg projektu pewnego Pana /którego nazwisko pominę/, ale projekt jest PIĘKNY....

4 ulubione filmy:

Władca Pierścieni, Adwokat Diabła, Matriksy, polskie starocie

4 rzeczy, które robię po wejściu na internet:

sprawdzam pocztę, multiply, blog Lilki i Abulinki

To by było na tyle - teraz zapraszam do zabawy 4 kolejne osoby:

Abulinka, Grapska, Monilew, Basia

16:28, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (3) »
O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy