taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
niedziela, 30 sierpnia 2009

 

Pożaliłam się, pożaliłam że wolno mi idzie i faktycznie tak jest. Przez cały tydzień pracy wstaję rano żeby powyszywać około 1,5h. Po pracy czasami /jak nie szukamy hydroforów, kontaktów, term i innych kranów/ wieczorem się uda trochę pomachać igłą.

Niemniej ostatni tydzień wydawało mi się że taaak straaasznie dużo zrobiłam i jak rozwinęłam wczoraj pracę z ramy to dopadło mnie rozczarownie: tylko dwa większe motywy, rzadkie do tego, trochę drobiazgów, literki, jakieś 'diamenciki' czy inne serduszka.

Mimo wszystko czuję już że naprawdę mam z górki: tylko 5 stron z 12 pozostało. A i tak część z tych stron jest fragmentarycznie pozaczynana, bo wyszywam całymi motywami a nie kartkami.

Najpierw ogóly widok:


Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

To co przybyło:

 

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

 

I detale:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

Tak mi się spodobała propozycja Kankanki co by umieścić swój inicjał w środku dużego motywu zamiast orła, że aż podskoczyłam. I odkryłam że przecież już za chwilę będę miała okazję to zrobić w motywnie do tego celu przeznaczonym. I zamiast firmowego 'jl' powstało 'ap'.

Oto tym sposobem mam już SWÓJ KAWAŁEK PODŁOGI :D

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5) - 29.08.2009

 

 

 

Miłej niedzieli!



środa, 26 sierpnia 2009

Ewcia, Ewcia!!!! jak będziesz mnie tak jeszcze bardziej wyróżniać to zobaczysz: zrobię się wielka i zarozumiała i w końcu internet się rozpęknie razem ze mną!

Zgadzam się z tym co napisała Volwin : "U każdej znajdziemy coś innego, nawet to samo może być inne - to tak, jak z gotowaniem, kazda ugotuje pomidorową i każda będzie troszkę inna, choć może być równie smaczna. A najważniejsze, że nasze prace, pomysły i całe blogi, to część naszego ja, tak się poznajemy, dzięki temu się lubimy, zaprzyjaźniamy". A  każda pomidorowa, choć inna smakuje nam fantastycznie!

Szukajmy naszej inspiracji, swojego JA. Róbmy PO SWOJEMU. Żeby było tak samo, ale jednak inaczej.  Z sercem.

Bardzo serio: Ewo dziękuję. Dla mnie największym wyróżnieniem jest to że zmotywowałam Cię, może nawet zainspirowłam, jak napisałaś - choć to WIELKIE słowa i aż waham się ich użyć. W tym miejscu chciałabym napisać że i mnie zainspirował Ktoś. Zatem, tenże Ktoś jest współautorem naszego tutaj blogowania.

W tej chwili zatem dziękuję szczególnie Lili, której to mogę zawdzięczać zupełnie nowe doświadczenia w moim igielnym życiu nocnym.  Lilu, to dla Ciebie:


 

Wyróżnienie od Czarownicy

 

 


Wiem, może niektórzy go nie znają, może dla niektórych jest to   d z i w n y   rodzaj humoru. A dla mnie to opowieści z życia wzięte. Co więcej - jakby z mojego życia. Jakbym to słyszała wczoraj, tydzień temu, kilka lat temu.Nie na korytarzu, z opowieści.... zupełnie jakbym sama była Dilbertem, lub Dilbert był inżynierem w moim projekcie....

I dlatego nie mogłam się powstrzymać aby ich tu nie zamieścić. Autorstwa Scotta Adamsa, publikowane w poniedziałkowych Gazetach Wyborczych.

 

Dilbert 3.08.2009

 

i drugi, uważam że hit!

 

Dilbert 24.08.2009

 

Miłego wieczou !

20:13, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 sierpnia 2009

 

I spowodowała Droga Wolvin że sie zarumieniłam.

Bo nie dopatrzyłam się że również od Niej otrzymałam piękne wyróżnienie. Czuję się przygnieciona ciężarem wstydu, że nie zauważyłam.

Ale czuję też drugi wiekszy kamień: odpowiedzialności. Cóż ja mam dalej robić i jak aby nadal zasługiwać na dobre słowo? Wyróżnianie się to nie jest na dłuższą metę  dobre rozwiązanie - chciałabym abyśmy były wszystkie równie doskonałe i równie inspirujące dla siebie nawzajem!

Zatem Drogie i Drodzy Odwiedzający: to wyróżnienie jest również dla Was :)

Od Wolvin

 

 

 

 

środa, 19 sierpnia 2009

Dotknęła nas pandemia wyróżnień. Nie żeby to nie było przyjemne. Jest baaardzo przyjemne :) Nawet podwójnie i poczwórnie miłe! Bo sympatyczne Dziewczynki: Domma z zamieszany spokój i Ewcia z Sen Nocy Letniej wyróżniły moje wypocinki blogowe nastepujacą nagrodą:

Od Dominiki i Ewy


Co więcej!!! Śmigam sobie po blogach kilka dni później /a może wcześniej??/ i co znajduję? Ewcia znowu popełniła na mnie harakiri czy inne zabójstwo i przygniotła mnie ciężarem drugiego wyróżnienia. A do wszystkiego dołączyła Yenulka:

 

Yenulka i Ewa

 

 

 

i pasztet gotowy.  I co ja mam teraz zrobić? PODZIĘKOWAĆ!!! Za Wasze odwiedziny. Za komentarze. Za słowa krytyczne, za motywację do pracy, za szczerość, porady,  za Wasze inspiracje!

Widziałam że Dziewczyny wyróżniły już dużo blogerek a  każda z Nich zdecydowanie zasłużyła sobie na takie wyróżnienie!

Doceniam wszystkie Wasze prace, czas który poświęcacie pasjom, serce włożone w każdą niteczkę, dobór kolorów.  Cieszę się gdy widzę nowe próby, nowe prace, oszałamiające tempo powstawania Waszego rękodzieła a także, co dla mnei równie ważne, za osobiste refleksje, dokumentacje własnych spostrzeżeń i wniosków. To z Wami spędzam wolne chwile gdy nie wyszywam. Jak mój Chłop tego nie wytrzyma to na 100% zażąda rozwodu. Z Wami!

Dlatego nie nagradzam już w tej chwili nikogo - Wszyscy których znam i u których bywam musiałabym wyróżnić - chyba nie starczyłoby mi miejsca w necie a strach się bać co by było gdybym kogoś pominęła??? O nie!

Życzę Wam miłego wieczoru!

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Długi weekend za nami. Bardzo lubię te sierpniowe Święta. Nie chodzi tu tylko o banalne kilka dni wolnego. Zawsze połowa sierpnia kojarzy mi się z ciepłym słońcem, powietrzem pachnącym ziemią, słomą, trawą i ziołami. Z daliami i kłosami owsa. I wszytkim tym są ręcznie robione bukiety jakie zanosi się do kościoła.

Dla mnie te sierpniowe dni są czymś więcej tylko niż świętem kościelno-wojskowym: raczej takim charakterystycznym punktem rozpoznawczym:  mamy połowę sierpnia czyli dojrzałe lato i zmierzamy powoli w kierunku pięknej jesieni.

Oczywiście spedziłam te dni w Grabinie. Wykorzystaliśmy dłuższy weekend na zorganizowanie spotkania ze Znajomymi i uczczenie pewnego etapu budowy: pojawiły się dwa parapety! Czyli była Parapetówka. Z większym i mniejszym nasileniem świętowaliśmy od piątku do niedzieli. W dzień rozpalaliśmy grilla, zgodnie z nową świecką tradycją ;) a wieczorami rozpalaliśmy ognisko. Ciepło ognia, magia koloru, fascynacja  - nie wiem co jest takiego w ogniu że siedzieliśmy długo w noc wpatrując się w żarzące się drewna.

Poza parapetem, który stał się pretekstem dla naszego spotkania, został zakończony taras. Ogromny! I piękny.... Teraz się śmiejemy, że gdybyśmy zaczynali budowę domu od tarasu to pewnie i dom nie byłby nam potrzebny. Taras stanowi serce i wykończenie budynku. Oczywiście malkontent powie: brak schodków, brak barierek, obudowy podpór, zionie dziura spod tarasu, nieobsadzony krzewami. Ale mnie to w ogóle nie przeszkadza: dla mnie przebywanie na tarasie jest tak przyjemne, że może nie być wspomnianych wykończeń - dzięki tarasowi dom zaczął żyć.

Do kompletu na tarasie pojawiły się piękne meble ogrodowe - również własnoręcznie wykonane przez Tatę mojego Pana: stół i dwie ławki: jedna z oparciem, druga zwykła, długa ława.


Domek letniskowy; Taras

 

Poza ławami na tarasie widać jeszcze jeden mebel: pień drzewa. Stoi w nim tradycyjny ziołowy bukiet sierpniowy w wersji maksi! Dęby, krwawniki, pałki wodne, zioła łąk - wszystko to na 15 sierpia było i u nas :)

 


10:54, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (9) »
wtorek, 11 sierpnia 2009

Wiele razy wspominałam że bardzo blisko od naszej letniskowej 'rezydencji' znajduje się jezioro. A nawet dwa.

Nie przypominam sobie natomiast abym kiedykolwiek zobrazowała jeziora. W niedzielę wstałam o 6 rano - nie mogę spać na działce: chodzę spać i wstaję 'z kurami' - ubrałam cokolwiek i pobiegłam na spacer. Piękne słońce, ciepłe, bursztynowe, do tego mgły, wilgoć, delikatny chłód, cisza .... Spacer był piękny!

Zdjęcia tego nie oddają, niestety. Ale postaram się zrobić następnym razem zdjęcia lepsze.

W skrócie: około 2-3 minuty spacerem od domku, przez rów i las, dochodzi się z górki na pazurki nad brzeg jeziora Górskiego. Idąc brzegiem około 200 metrów w lewo dochodzimy do mostka przerzuconego nad kilkunastometrową groblą łączące je z Jeziorem Ciechomickim.  I tak :

Jezioro Ciechomickie

Jezioro Ciechomickie

 

Jezioro Ciechomickie

 

A po prawej od mostka widać Jezioro Górskie, blisko którego się budujemy:

Jezioro Górskie

 

Zrobiło mi się tak romatycznie że aż cyknęłam fotkę 'pozowaną'

 

Jezioro Ciechomickie

 

A że idzie jesień to widać poniżej ... Późne lato też KOCHAM :)

Jezioro Górskie

 

A poza samym spacerem? Kosiliśmy, a dokładniej Pan mój kosił  trwasko okrutnie się pleniące na działce:

Kosiarz Umysłów Trawskich

 

Pryskałam środkami chwastobójczymi chaszcze chwastowe (tu zdjęć brak...)  i obierałam pół płotu siatkowego z powoju który zdążył już wpęłznąć na samą górną krawędź siatki.....

Wieczorami niezawodnie towarzyszył nam szalony netoperek szaleńczo pokonując kiladziesiąt okrążeń wokół domu.

A ponieważ pogoda piękna była,  weekend zdecydowanie należy traktować jako UDANY :)

 

Aaaaa!!!! O tym powinnam napisać na początku:  oczom naszym w piątek ukazała się ogromnych rozmiarów RABATA:

Rabata

Otóż moja Mama i Ciocia, które administrowały w ubiegłym tygodniu na działce /przerwa w budowie/ znowu się najwyraźniej nudziły i tym razem kontunuując dzieło rozpoczęte w czerwcu, pociągnęły drugie tyle nasadzeń na skarpie i wysciółkowały to wszystko szyszkami :)

Czyż Kobietki nie rządzą na tym świecie???? :D

19:45, aploch1205 , Ogród
Link Komentarze (13) »
piątek, 07 sierpnia 2009

 

Kiedy wybierałam spośród samplerów Long Dog, który wyszyć, nie zwróciłam na TO uwagi. Zdecydowałam się na Paradigm Lost, zaczęłam nad nim pracować,  i dopiero miesiąc temu coś mi zaczęło przeszkadzać.

Tak krytycznym okiem popatrzyłam na cały wzór i wiem co było powodem mojego niepokoju: jeden motyw, jego ścisłe centrum.

Dałam sobie nieco czasu na to aby zastanowić się, ewentualnie zmienić decyzję, sprawdzić czy moze jednak mam błędne odczucia i  mój neipokój jest tymczasowy. Ale od miesiąca nic się nie zmieniło, wręcz przeciwnie - stan się nasilił.

Tak tu opisuję co czuję,  ale sami zobaczcie o czym mówię. Z czym się Wam kojarzy obwiedziony na czerowono motyw???

 

Long Dog Sampler - Paradigm Lost

 

 

Zupełnie poza konkursem: zrobiłam update zakresu wykonanej pracy i myślę sobie że chyba 50% to już mam - wykonuję teraz duży motyw na dole, po lewej. Na prawo od niebieskiej linii jest DONE.

Zmierzyłam sampler: 58,5 cm szerokości na 56,5 cm wysokości. Bez marginesów i zapasów materiałowych oczywiście.

 

Myślę intensywnie nad ptakiem i udaję się dziś na weekend bez netu. Zatem do zobaczenia w poniedziałek :)



wtorek, 04 sierpnia 2009

Właśnie zdałam sobie sprawę z tego iż ostatnio pokazywałam co się dzieje dokładnie miesiąc temu. Jeśli nadal sampler będzie przyrastał w tym tempie, nie skończę go do końca roku. Ależ ten czas leci między wyprawami do kolejnych marketów budowlanych :o

Na dzień dzisiejszy mam tyle:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (4)

i dwa detale:

poniższy motyw ma 17 cm średnicy..... a to tylko fragment samplera :o

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (4)

 

no i kłólik z właściwym już rokiem produkcji /w oryginale jest 2005/:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (4)

sobota, 01 sierpnia 2009

 

Wielce oryginalna Babcia, w swoim starczym życiu postanowiła sprawdzić jak to jest obdarować internautkę tudzież interautę. No to ogłosiła konkursa i teraz możemy się bawić :)

Szczegóły skomplkowanego połamańca można znależć oczywiście u Babci na blogu :)

09:48, aploch1205
Link Komentarze (1) »
O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy