taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
sobota, 26 września 2009

Dziś sobota dzień wesoły, bo nie trzeba iść do roboty. I pomyślałam sobie że już dawno Was nie męczyłam samplerem.  Ostatnio moje wstawanie poranne wzięło w łeb: wesoła integracja jak i inne spotkania odbudowujące moje życie towarzyskie spowodowały że rano nie było mowy o zerwaniu się  ciepłego łóżeczka bladym zapłakanym świtem.  Nie pozostało bez wpływu na przyrost pracy.

Niemniej pracuję dzielnie w wolnych chwilach, żeby wreszcie cieszyć się ukończeniem kolosa.

I tyle mam. A weekend piękny przed nami i nigdzie nie wyjeżdżam zatem dziś i jutro będę pędziła do przodu ile tylko fabryka w igle dała.

 

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

 

I jak zwykle dla porządku i kronikarskiej dokładności dorzucam kilka szczegółów - tych pierdółek które powodują że sampler jest pełny, bogaty:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

 

Wciąż nie postanowiłam co zrobię z tą kobyłką, ale jak patrzę na domek sielski nasz, to czuję że sampler wyląduje na honorowym miejscu w hacjendzie. Nad kominkiem???

*            *

*

Postanowiłam nieco zmodyfikować wpis:

A tu zdjęcia zrobione w drugim pokoju - mają zupełnie inną jakość i wygląd. Od razu widać jakie znaczenie ma światło w fotografii /na której się wcale nie znam, i to co piszę jest tylko wynikiem odbioru moich receptorów/:

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

 

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (6) - 25.09.2009

Chciałabym Wam jeszcze życzyć naprawdę udanej, owocnej soboty i spokojnego całego weekendu: pełnego słońca, kawki i odpoczynku od gonitwy codziennej!

piątek, 25 września 2009

Muszę bo się uduszę.

Muszę, bo jak chociaż jedna osoba skorzysta z tej notki to już będzie sens jej pisania.

Możecie nie wiedzieć, ale teraz to NIEWIEDZĄ już się nie wykręcicie.

****************

W dniach 3-4 października w Warszawie, w Centrum Expo XXI  ul. Prądzyńskiego 12/14 odbywaja się Europejski Festiwal Sztuki i Rękodzieła Artchannel.

Start: sobota g: 10:00

 

Artchannel

**********

Tutaj można znaleźć ogólne info o FESTIWALU.

Tutaj można podejrzeć i zakupić udział w WARSZTATACH.

Tutaj można poczytać KTO się WYSTAWIA.

 


Chętne na poznanie się w realu proszone są o stawienie się koło stoiska Ani „Koroneczki” w sobotę o 13:00.


Będą zdjecia :D

piątek, 18 września 2009

Skusiłam się. Wszystko przez tego kota niebieskiego i królikasy.  No i przez Monikę vel Atę co już dwadzieścia lat na bycie świętą się szykuje, bo tyle lat temu Pana i Władcę pozyskała.

Ale króliki szyje czadowe i pewnie by Małemu Krzysiaczkowi się taki cudaczek spodobał, zatem pobawię się jak Młoda Mężatka: pierwszy raz :D i zawalczę o chociaż jedno z poniższego stadka:

 

Kot Aty

Kłólik Czekolada

 

Kłólik Pomarańcza


I jeszcze samolubnie powiem, że w ogóle nikogo nie zachęcam do wzięcia udziału w zabawie, bo to zmniejsza moje szanse ...  :P

 


21:38, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 14 września 2009

Jestem, wróciłam, żyję cała i zdrowa. No przymajniej w połowie cała i zdrowa ;) A dlaczego to czytajcie dalej.

Pierwszego dnia /czwratek/ po dość intensywnym świętowaniu przybycia do Zakopanego, poszłam spać dopiero o 3 rano (skandal normalnie... ) Zanim drugiego dnia /piątek/ wygrzebaliśmy się z hotelu i wyruszliśmy była jakaś skandaliczna pora. Nie wspomnę że byliśmy dość zmęczeni po ciężkiej nocy. Niemniej około 13 wreszcie dotarliśmy do Doliny Chochołowskiej i ruszyliśmy Doliną do Ścieżki nad Reglami, potem Doliną Kościeliską aż do Ornaku. Niby nic wielkiego, ale spróbujcie sobie śmignąć z plecakami i po ciężkiej nocy ... ;)

Jak było 'po drodze' widać tutaj. Zatrzęsienie pięknych widoków:

 

Tatry - Ścieżka nad Reglami

 

 

Tatry - Dolina Kościeliska

i roślin:

Tatry - Ścieżka nad Reglami


 

i grzybasków:

 

Tatry - przyroda

 

Zostawiliśmy graty w schronisku i jeszcze przed kolacją śmignęliśmy nad Smreczyński Staw.  Było cudnie .....

 

Tatry - Staw Smreczyński



W Ornaku złapałam się na ostatnie krople ciepłej wody przed 22 i parę minut później spałam jak dziecko.

A o 9 rano trzeciego dnia /sobota/wyruszyliśmy na Czerwone Wierchy podejściem o różnicy poziomów 900 metrów.

Pogoda była piękna, widoki niezwykłe, aż do 13 kiedy to w połowie grani Czerwonych Wierchów runął grad i rzęsisty deszcz. I tak już do wieczora. Czym prędzej czmychnęliśmy w Dolinę Kondratową i do Schroniska na Hali. Schodząc z Wierchów dwukrotnie słyszeliśmy ryki. Podśmiewaliśmy się z kolegi który poszedł przodem /że to niby On wydaje takie dzwięki.../ ale za drugim razem to już nie były żarty i głośno wyraziłam swoje zdanie na temat autora dzwięków. Tak jak podejrzewaliśmy: słyszeliśmy niedźwiedzia. Kolega idący przodem to potwierdził: widział go. My niestety z powodu szybko przemieszczających się chmur nie widzieliśmy mieszkańca Tatr. Choć może to lepiej ?

Pomimo krótkiego przystanku na w Schronisku na Hali Kondratowej i zjedzenia najlepszego bigosu w moim życiu, kilkugodzinna wędrówka w deszczu dała nam się we znaki i do Kalatówek dotarliśmy całkiem zmoczeni :(

Niemniej wieczorne występy grupowe w postaci wspólnego sączenia napojów różnego gatunku zdecydowanie poprawiły nam nastrój ;)

Tu zdjęć w deszczu brak, tych przed deszczem też brak, gdyż tkwią na aparatach innych uczestników wyjazdu a publikować tu grupowych ekscesów nie będę - przyczyny znane. Postaram się za to uzyskać zgodę kolegi na publikację zdjęć z Czerwonych Wierchów jak jeszcze była ładna pogoda.

Wyszywanie, praca przy biurku, brak ruchu to wszystko niesie za sobą straszliwe skutki. Jestem cała obolała, nawet zapominałam że mam mięśnie tam gdzie się nagle objawiły w bólu. W zależności od tego czy poruszam się szybciej czy wolniej bolą mnie mięśnie tam lub tu. W Tatrach ostatnio z plecakiem byłam ...16 lat temu. Przechodziłam trudniejsze trasy niż ta na Czerwone Wierchy. Niemniej kawał czasu po górach nie chodziłam a i aktywności w tym czasie fizycznej było mniej.

Wyjazd należy zdecydowanie uznać za bardzo udany: zarówno towarzysko jak i turystycznie.  Chyba będę musiała zabrać swojego Chłopa na taką wyprawę - ciekawe co powie w drodze na szczyt :D

 

A na koniec miły akcent zakopiański:

Zakopane

 

P.S. robiłam ten wpis 3 godziny - jak nie picassa to blox odmawiał współpracy - mało mnie szlag nie trafił. Czy Wy też dziś tak macie?




21:19, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (8) »
czwartek, 10 września 2009

Za chwilę wyjeżdżam w Taterki integrować się z zespołem pracowym. Będę z powrotem w poniedziałek mam nadzieję że cała i zdrowa i z kilkoma fajnymi zdjęciami z Czerwonych Wierchów na ten przykład :D

 

Papatki !!

14:04, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 września 2009

Uznacie żę już kompletnie oszalałam ale poza needlepointem w trakcie weekendu najwiecej radośći sprawiło mi ..... TO:

 

Grabina - łazienka

 

Co więcej: nie tylko zimna, ale i ciepła woda leci!!!! Po czterech miesiącach użytkowania sławojki:

 

Grabina - sławojka na działce

Mamy TO:

Grabina - łazienka

 

Po czterech miesiącach mycia się w wodzie nagrzanej w beczce, mamy łazienkę :) Czyż to nie cudne?!

Wreszcie na czas jesiennej przerwy budowlanej odbyło się tymczasowe umocowanie kominka w celu korzystania z niego w chłodne dni. I tak działa wkład kominkowy postawiony na bloczkach.

 

Grabina - kominek

 

Wiem, że to co widzicie na zdjęciach to obraz nędzy i rozpaczy. Ale po posprzątaniu już bedzie super mieszkanko :) A jak zimą będzie się wykańczało .... Aj, normalnie chyba rzucę korporację i śmignę na wieś :)


22:20, aploch1205 , Budowanie
Link Komentarze (15) »
niedziela, 06 września 2009

Wczorajszy dzień dla samplera był stracony całkowiecie: nie postawiłam na nim ani jednego krzyżyka. Jednak jak życie pokazuje również i ta sytuacja nie jest wyjątkiem i jak zawsze jest jakieś ALE. Sampler leży i czeka na dzisiaj, za to ja mam skończoną zaległą mysz w naszej zabawie Round Robin.

 

Mysz na kalendarzu Gosijg

 

Mysz się ciągnęła nieco, dopóki nie zmieniłam igły na cieniutką 28. Wtedy poczułam przyjemność z wyszywania, nawet pomimo tego iż krzyżyki na kalendarzu wyszywałam w odwrotną stronę niż jestem przyzwyczajona.

Wieczorem nie miałam ochoty na sampler (jak to możliwe?!) i w głowie siedział mi tylko schemat needlepointa wypatrzony na blogu u Abulinki. Tak mi utkwiły w głowie serduszka Hyacinth Hearts Brooch zaprojektowane przez Susan Albury że nie mogłam się ich pozbyć i niemal nękały mnie we śnie. Nie dlatego że jestem fanką serc! Wręcz przeciwnie! Ale schemat wydawał mi się taki matematyczny że musiałam sprawdzić jak układa się nić, jak się liczy, jak ze ściegu wyłania się nie krzyżyk ale drastycznie inny kształt.... I mam.  Mam i ja swój pierwszy needlepoint samplerek.

 

Mój pierwszy Needlepoint

Serduszka zrobiłam cieniowanym Anchorem 1318, wypełnienie gładkim Anchorem 6 a ramówkę Rayonem DMC nr 30754. Ramkę nieco zmodyfikowałam i na rogach wyszyłam kwadraty zamiast konyunułowania ściegu z prostego boku. Wg mnie tak wygląda lepiej.

Na dodatek nie wyszywałam koralików, przewidzianych w oryginale. Chociaż miałam pasujące kształtem i kolorem, za nic mi nie pasowały jak już je położyłam na hafcie. Zaburzały jego kształt i strukturę. I dałam sobie spokój. Mam sówj wkład w moją pracę.

Poniżej jeszcze zdjęcia uzyskanych wypukłości:

Mój pierwszy Needlepoint

 

I wiecie co? Jestem PEWNA że będę musiała w kalendarzu swoich prac umieścić również te needlepointowe.  Plan na kolejną już mam. Teraz do realizacji przygotowań a zacznę ją robić po samplerze :)

No tak mi się podoba że pokażę Wam jeszcze jedno zdjęcie, a co:

Mój pierwszy Needlepoint

 


wtorek, 01 września 2009

Faktycznie. Ostatni wpis był, lekko mówiąc, płaczliwy. Zrobiłam sobie update gotowego obrazka, wykreśliłam to co już mam i wiem: KONIEC BLISKO!

Kciuków nie mogę trzymać, bo bym igły nie utrzymała , ale po cichu lęgnie się myśl że KONIEC może nastapić wcześniej niż koniec października.... Zostało do zrobienia to co nie zakreskowane.

Long Dog Sampler - Paradigm Lost (5a) - 1.09.2009

Jednocześnie chciałam donieść iż nawet idealne symetryczne i wydawałoby się proste schematy posiadają błędy. Otóż motyw z inicjałami "ap" był ... niesymetryczny. Środek na schemacie miał zbyt mało krzyżyków i dorobienie ich spowodowało konieczność sprucia jednego z kwiatuszków okalających motyw. Niby nic - prucia nie wiele, może godzina pracy do nadrobienia ale.... identyfikacja błędu zajęła mi łądną drugą godzinę. Niemal policzyłam każdą krateczkę, każdy krzyżyk na zasadzie zabawy "znajdź 20 detali różniących dwa obrazki" .

Ale nie narzekam: poprawia mi się nastrój jak patrzę na progres. Pcha mnie do przodu tak bardzo że w tym tygodniu znowu robię o 5 rano marsz myć zęby i do krosna.

*****

Ciekawe jak długo wytrzymam, tym bardziej że w pracy zaczyna się karuzela kręcić co raz bardziej: "kryzys" odpuszcza, budżety nie wydane, koniec roku za pasem a operatorzy na całym świecie chcą utylizować  wstrzymane do tej pory budżety roczne. I tak jak w H1 był zastój tak H2 przypomina już diabelskie koło.... Ciekawe kiedy sampler zamienię na prezentacje .pps z raportami. Oby jeszcze nie we wrześniu!!!!

****

Lecę!!! :*


O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy