taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.
niedziela, 04 stycznia 2009

Zmotywowała mnie Abulinka i w efekcie wczoraj zaczęłam robić drugą mychę w naszej zabawie Round Robin. Termin zakończenia myszki wg planu to: 30 stycznia 2009. Moja jest gotowa z czego się BARDZO cieszę :)

Mycha

Wszytko było fajnie bo zaczęłam od backstitcha - Monilew zostawiła mi kawałek niebieskiej mulinki, więc nawlekłam na igłę i Hej ! Do przodu!

Schody zaczęły się przy wyszywaniu szlaczka. Toż to krzyżyki czystej krwi. I to krzyżyki ODWORTNE do tych jakie stawiałam już mechanicznie przez ostatnich chyba 8 lat!

Powiem szczerze: zanim zrobiłam szleczek z lewej strony serduszka dostałam takiej nerwicy, że o mało nie skoczyłam z całym haftem za okno. Nie odzywałam się, a mój Pan widząc napięcie, też cicho siedział nie chcąc wywoływać mojej furii/histerii/napadu szału.

Przy serduchu odsapnęłam.

Druga część szlaczka wyszła już prościej: dałam głos i nawet zaczęłam się odzywać. Co prawda leciały jeszcze różne ptaszki łacińskie po pokoju, ale moje nerwy już zaczęły się uspokajać.

Dziś wyszywając myszkę już było ok. Moje krzyżyki 'po-Monikowemu' nie są jeszcze idealne - za co Cię przepraszam Moniko ... Jednakże wydaje mi się że nie jest źle i wstydu sobie nie narobiłam - chyba ;)

Myszor 2.

Całkowity czas pracy: 5 godzin 42 minuty. Powyżej obie myszki.

Wyszywanie krzyzyków "na lewo", potraktowałam jako szkołę życia - do tej pory nic mnie nie zmotywowało do spróbowania tego kierunku wyszywania.

Dzięki temu projektowi nauczyłam się już dwóch rzeczy:

1. umiem wyszywać w obie strony / (po mojemu) i \ (po Monikowemu i Abulinkowemu)

2. naumiałam się i zmobilizowałam do liczenia czasu wyszywania

sobota, 03 stycznia 2009

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce. Pozostały mi do dodania informacje typu: data urodzenia i imię Maluszka. Imię to dalej zagadka: Mały Krzysio albo Antoś. Rodzice sami się wahają, dlatego teraz nie wyszywam.

Planowana data urodzenia to jeszcze większa zagadka, rzecz jasna. Na końcu wyszyję jeszcze śliczniastego motylka, tam gdzie będzie mi pasował.

Żyrafka and zebełka

Na razie odkładam na półkę i łapię się za drugą myszkę  w zabawie Round Robin.

piątek, 02 stycznia 2009

Podobno jest takie przysłowie: Jaki Nowy Rok, taki cały rok.

I wierzyć temu czy nie – postanowiłam poświęcić kilka minut na swoje hobby, aby mieć pewność że 2009 rok obfitował będzie w czas poświęcany xxx. Na wypadek gdyby jednak w przytoczonym przysłowia tkwiła cząstka prawdy ;)

W ostatnim wpisie wspominałam o tym że zaczęłam wyszywać coś dla mającego wkrótce pojawić się maluszka. Od dawna miałam ochotę na zakup i wyszycie czegoś z serii Baby Anchor, tyle że do uaktywnienia się brakowało motywatora. Siostra dostarczyła motywacji a ja po wielu tygodniach godzenia się z rzeczywistością (że będzie chłopak.. ), wreszcie ruszyłam do pracy.

Niebieski wydawał mi się bardzo zimny, więc zakupiłam ręczniczek w kolorze ecru.

Wybrałam schemat z gazetki Intermezzo z motywami dziecięcymi: to co chciałabym umieścić na rożku ręcznika. Ale odeszłam od propozycji przedstawionej w Intermezzo.

Pierwotnie na rożku ręcznika miał znaleźć się tylko jeden zwierzak i kilka kwiatków. U mnie będą dwa zwierzaki, na pewno jeden kwiatek i dużo trawy.

Zaczęłam wyszywać w święta, zaraz po skończeniu pierwszej myszki RR. I postępy widać poniżej.

Ręcznik 1 Ręcznik Ręcznik 2 ręcznik 2 - zeberka

środa, 31 grudnia 2008

Mili Państwo,

Koniec roku zbliża się nieubłaganie. Posumowania mijającego roku niech każdy czytający robi na własny rachunek. A ja Wam pożyczę na ten Nowy Rok nieco inaczej, nietypowo, słowami wiersza Pablo Narudy /1971/:

"Powolnie umiera ten kto nie podróżuje,

ten kto nie czyta,

ten kto nie słucha muzyki,

ten kto nie obserwuje,

powolnie umiera

ten kto niszczy swa miłość własną,

ten kto z nikąd nie chce przyjąć pomocy.

powolnie umiera

ten kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia

ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki

ten, kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia

ten, kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru

ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym

powolnie umiera

ten kto unika pasji i wiru emocji, które przywracają oczom blask i serca naprawiają

powolnie umiera

ten kto nie opuszcza swojego przylądku

gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy

ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń

ten kto choć raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności

WIĘC OD DZISIAJ ZACZNIJ ZYĆ , ZARYZYKUJ SIEBIE OD DZISIAJ, ZACZNIJ DZIAŁAĆ OD ZARAZ

NIE POZWÓL SOBIE NA POWOLNE UMIERANIE, NIE ZABRANIAJ SOBIE BYĆ SZCZĘŚLIWYM"

I tego Wam wszystkim życzę na Nowy 2009 Rok: POZWÓLCIE SOBIE BYĆ SZCZĘŚLIWYM!


10:48, aploch1205 , Inne
Link Dodaj komentarz »

Święta to czas sprawiania komuś przyjemności – zdecydowanie lubię robić upominki dla innych. Wymyślanie, realizacja i moment obdarowywania.

Miło jest usłyszeć dziękuję, ale jeszcze przyjemniej zobaczyć uśmiech na twarzy obdarowanej osoby. W tym roku stałam się również tym „kimś” obdarowanym. I tak bardzo cieszę się z podarunków, że koniecznie muszę tę radość z siebie wyrzucić.

Wreszcie poprzez rok propagowania w rodzinie mojej pasji, udało się ‘przemówić’ do rozsądku najbliższym – zamiast kolejnego kompletu biżuterii /pięknego zresztą zapewne/ dostałam… ta dam! Dysk zewnętrzny ogromnej pojemności – po prostu STUDNIA. Z przeznaczeniem na moje wzorki xxx J Wreszcie zgram wszystkie płyty, kolejne płyty i wszystko posegreguję w jednym miejscu  - uff. Już udało mi się przegrać i uporządkować nieco to co zebrałam na obecnym sprzęcie. Teraz kolej na starsze płyty i wzorki oraz ostra weryfikacja czytelności. Prezent ten jest wynikiem mojej i mojego Pana pasji: krzyżyki i zamiłowanie do różnych sprzętów TV/hi-fi i innych komputerów …..

Poza tym otrzymałam dokładnie wczoraj /małe opóźnienie i z przygodami pocztowymi wrrr…. ale już udaję że się nie denerwuję / przesyłkę z Wysp.

A w przesyłce… dwa cuda mojego ulubionego projektanta: Michaela Powella!

Pierwszy to długo poszukiwany zestaw Harbour 1 (ref.: X54)

Harbour 1


Drugi zestaw to SupreMum z serii Ladies!.

SuperMum

Pierwszy obrazek to zdecydowanie dopełnienie mojej kolekcji latarni Powellkowych (MiniLighthouses).

Natomiast drugi obrazek jest zdecydowanie przeznaczony dla młodej Mamy, która zostanie nią już w lutym 2009. Chyba że w styczniu ;)

A tak wyglądają moje podarki w moim posiadaniu:

Podarki 2008

Dziękuję Święty Mikołaju !!!!

00:19, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 grudnia 2008

Święta się skończyły. Nie narzekam ale i nie tęsknię za nimi.

Wyjątkowo w tym roku skoncentrowałam się naprawdę na najbliższych: moim Panu, Rodzicach i tym co mi najbliższe: wyszywaniu.

Miałam kilka planów i ostro przystąpiłam do ich realizacji odchodząc od tradycyjnego modelu: zasiądnięcie za stołem i spożywanie obfitych posiłków na rzecz innej propozycji: zasiądnięcie za stołem i wyszywanie! Skutkiem tego cały pierwszy dzień świąt poświęciłam samemu świętowaniu i haftom.

Marzenie: zacząć dzień od kawy wypitej w spokoju, ciszy i bez pośpiechu... Następnie igła w łapkę i hej do przodu! W efekcie rozpoczęłam i skończyłam jeden haft a następnie rozpoczęłam drugi, który dziś dzielnie kontynuowałam.

Dziś tutaj napiszę o pierwszym drobiazgu, ale Wielkiej Sprawie: wreszcie zrobiłam swoją myszę!!! Wyszyłam ją, bo biorę udział w zabawie Round Robin zorganizowanej przez Mcmelę. To jest właśnie ta Wielka Sprawa.

Pewnie czytające tego bloga wiedzą już o co chodzi w RR, ale na wszelki wypadek wyjaśnię pokrótce: uczestniczek jest tyle ile fragmentów kanwy do wyszycia. Każda z uczestniczek zaczyna od wyszycia pierwszego elementu. Następnie przekazuje ja do następnej osobie w kolejce (jest ustalona kolejność uczestniczek w postaci listy) np.: ja wyszytą pracę przekazuję do koleżanki A. a sama otrzymuję do wyszycia pracę od M..

I tak się toczy aż do końca… J Bardzo cieszy mnie myśl że za rok będę miała CAŁY kalendarz, z wyszytymi wszystkimi myszami i to każdą przez inną osobę !

Przed świętami zamierzałam sobie pofastrygować kanwę i z przerażeniem odkryłam, że dysponuję zaledwie kawalątkiem kanwy białej nr 16 podczas gdy potrzebne jest około 30 x 40 cm materiału. Na szczęście, stało się to na tyle wcześnie aby jeszcze zdążyć zakupić materiał przed świętami: planowałam rozpocząć wyszywanie w pierwszy dzień świąt.

Jak zaplanowałam tak się i stało ! Chyba pierwszy raz…Efekty poniżej:

Myszy

Zatem 25.12 zaopatrzona w pół metra aidy, 16 rozpoczęłam ćwiartowanie i obszywanie materiału. Zajęło to bite 1h 20 min + 50 min.Następnie zaś wyszywanie. Następnego dnia, w drugi dzień świąt, 'dobiegłam' do mety. Wyszywanie zajęło ostatecznie 6h i 40 minut.

Podsumowując: czasochłonność do tej pory wyniosła blisko 9 godzin. Wkrótce dodam zdjęcia drugiej pracy.

A teraz biegnę spać!

niedziela, 21 grudnia 2008

Wreszcie zrobiłam użytek z wyszytych obrazków i poniżej prezentuję moje tegoroczne kartki.

Ciągle jeszcze w erze scrapków ozdabiam kartki "odłapnie" - bidnie może i one wygladają, ale ja tak jakoś .. po mojemu. Takie są i trudno - mi się podobają i ma cichą nadzieję że obdarowanym również się spodobają. Choć trochę...

Kartki Boże Narodzenie 2008

Pierwsza od lewej poleci do Stanów, do Illinoi; druga do Kutna, do Ani i Michała; trzecia "zielona" do Krysi, znajomej z pracy z ogromnymi podziękowaniami!; a ostatnia dla mojej Sąsiadki i Jej Córeczki Zosi - na Nowy, lepszy Rok.

czwartek, 18 grudnia 2008

Małe review przed Świętami. Udało mi się skończyć drugiego Mikołajka, tego z prezentami. Powędruje w najbliższą sobotę do Rodziców mojego Pana.

Drugi, z choinką, pobiegnie truchcikiem do moich Rodziców. A konie? Nie oprawiłam ich ostatecznie w oryginalne pass, ale w zakupione. Okazało się że firmowe pass za nic nie pasuje do dostępnych na rynku ramek. Co oznaczałoby iż muszę po niemal 1 cm z każdej ze stron obciąć tę piękną ramkę. Zrobiło mi się szkoda koników na brzegach... Zatem mam gotowca. I tak mi się podoba taka oprawa.

Konie polecą do Pana Witka, o którym pisałam już tutaj :)

Mikołajek

 

Poniżej link do większego zdjęcia:

http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=03ab62943f06d7a4

A ja biegnę kartki kleić. Późno już na wysyłanie, ale zawszel lepiej późno niż wcale. Dlatego lecę!!!

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Pokazany poprzednio Bałwanek pojechał już do Wrocławia i podobno nawet się Siostrze spodobał. Zobaczymy ;)Tymczasem mi został do zrobienia tylko jeszcze jeden „musik”, przeznaczony dla Rodziców mojego Pana. Jak już dokończę tego Mikołaja, to wreszcie odetchnę – resztę schematów mogę zrobić w przyszłym roku.

Wzięłam przykład z Madziuli i twardo przysiadłam z ołówkiem w dłoni, zaznaczając czas wyszywania. I na razie jest sukces: bardzo uczciwie dokumentuję czas poświęcony na xxx. Za mną 11,2 h wyszywania. I widzę już wyraźnie koniec – zatem mam powód do radości:

  • na pewno zdążę do przyszłej soboty z zawieszką
  • a do tego pierwszy raz udało mi się być tak bardzo skrupulatną aby z dokładnością do minuty zapisywać swoją pracę.
Po dokładnych kalkulacjach (pensja brutto/ilość dni pracujących w miesiącu) okazało się że moja dniówka w pracy, na rękę, jest tak wysoka, że gdybym wyszywała, nigdy bym nie zarobiła na życie…. Pozostaje mi mieć nadzieję że będę do końca życia pracować jednak za obecne wynagrodzenie ;) Poniżej zamieszczam zdjęcie mojego już uporządkowanego warsztatu:
  • Mikołaj na lampie wisi i przypomina o moim Panu – to podarek na Mikołajki, 6 grudnia J
  • W pudełeczku są nici, nożyczki, mazak, ołówek, naparstki, dzwoneczki które doczepię do Mikołaja i inne igły…
  • A na stole leży sobie obecny stan zawieszki: dość mdła jeszcze mieszanina kolorów….

Półmetek

Cieszę się niesamowicie na zbliżające się Święta: doczekać nie mogę się najbliższej soboty (będę piekła pierniczki), mam posprzątane, mam drobiazgi na choinkę. Tylko pod choinkę prezentów brak… Ale liczę na to że w tym tygodniu wybiorę się na jedne zakupy i załatwię sprawę.

Poza tym 22 grudnia odbieram swoje prace od moich znajomych oprawców: pięć paneli Powellków, choinkę, bombki. Najważniejsze są oczywiście te świąteczne motywy - muszą zawisnąć przed wigilią, zatem już szykujemy wiertarkę w pogotowie ;)

niedziela, 07 grudnia 2008

Ostatnie dni, a w zasadzie tygodnie, spędzam na nerwowym wyszywaniu Świątecznych gadżetów. W listopadzie zakupiłam w przez Internet górę zestawów o świątecznej tematyce, do wyszywania na plastikowej kanwie.

Kilka zestawów znalazło swoich właścicieli (Abulinka, Ania i Basia) a pozostałe postanowiłam przeznaczyć dla rodziny: mojej Siostry, Mamy i Mamy mojego Pana. Dziś w nocy udało mi się skończyć drugi drobiazg: mikołaja. A poniżej obie zawieszki.  Dziś zabieram się z trzecią zawieszkę, też Mikołaja ale nieco odmiennego niż ten już wykonany. Również będzie miał przyczepione dzwoneczki.

Mikołaj & Bałwanek

sobota, 06 grudnia 2008

Trafiłam właśnie na blog Izis, która zaprasza do zabawy Candy. Można wpisywać się do 13 grudnia :)

A ja cieszę się że trafiłam na blog Izis, gdyż mam madzieję wreszcie zapoznać się co kryje się pod tajemniczą nazwą "scrap"



20:47, aploch1205 , Inne
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 grudnia 2008

Jako że zblizają się Święta nasze ukochane, postanowiłam podzielić się z Wami sprawdzonym przepisem na pierniczki. Pierniczki wychodzą pychotkowe: nadają się do jedzenia po wyjęciu z piekarnika, nie muszą dojrzewać po upieczeniu, po dwóch latach nadal smakują tak samo (wiem, niewiarygodne, ale sprawdziłam! Dłużej niż dwa lata nie udało mi się pozostawić zapasu, dlatego nie miałam okazji sprawdzić czy wytrzymają dłużej...)

Wyrażenie "dojrzewające" dotyczy ciasta przed upieczeniem: tak mi się przydarzyło w życiu, że pomiędzy zagnieceniem i wypieczeniem ciasta zdarzyło mi się 11 miesięcy (!!!!) i co? Pierniczki wyszły takie same jakbym zagniotła ciasto dwa dni wcześniej! Sprawdziłam na sobie, więc wiem że to prawda.

Zatem, w najbliższą sobotę zamierzam zrobić ciasto, a wypiekę je 20.12.2008.

Przytaczam przepis autorstwa Norki (został zamieszczony na forum kaan).

Pierniczki świąteczne, dojrzewające Norki z Kaan

Polecam super pierniczki. Wypiekam je co roku od 19 lat, a wcześniej robiła to moja mama i babcia. Ciasto najlepiej przygotować w listopadzie i odstawić na ok. 2 tygodnie w chłodne miejsce.

Chłodne miejsce to z powodzeniem może być balkon, piwnica albo garaż. Dwa tygodnie albo parę dni, aby dojrzałe. Moja koleżanka zarobiła ciasto i wypiekała w tym samym dniu i też były dobre. Ja czekam 2 tygodnie.

1 kg mąki

2 szklanki cukru

1 sztuczny miód - 1 sztuczny miód tj. ok. 250g, obecnie kupuję w takich małych słoiczkach.

1 kostka margaryny

4 jajka

3 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka kawy mielonej

1 łyżeczka kakao

1 paczka przyprawy korzennej do pierników

 

Miód i cukier zagotować z margaryną i przyprawami. Wlać na mąkę po przestygnięciu dodać jajka i sodę wymieszaną w 2 łyżkach letniej wody. Wygniatać aż będzie jednolite i elastyczne. Po upieczeniu polukrować i przyozdobić bakaliami i dobrze schować. Powodzenia!!!

P.S. Najlepiej wszystkie składniki od razu potroić, bo inaczej rodzinka marudzi że mało.

To najmniej stresujące ciasto świata - zagniatasz, pieczesz i jesz kiedy chcesz ! Dodam tylko że piekę tacę pierników 10 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. średnio grubo wywałkowane. Jakoś etyka nie pozwala mi używać sztucznego miodu, dlatego staję na głowie żeby zawsze używać prawdziwego. I jeszcze jedno: przy pierwszym pieczeniu miałam obiekcje co do dodawania kawy. Okazuje się że w całym cieście zmielona kawa bardzo ładnie się rozprowadza i wcale nie czuć jej podczas jedzenia między zębami SMACZNEGO !!!!

16:40, aploch1205 , Smakowe
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 grudnia 2008

Zachęcona tym jak ładnie wyglądają blogi znajomych w sieci, postanowiłam że i ja spróbuję. W końcu nie ponoszę żadnego ryzyka.

Do tej pory, od dwóch lat, działałam już na stronie multiply.com, gdzie umieszczałam swoje wpisy blogowe. I myślałam, że to już jest blog! Ale kiedyś, z jakiegoś konkursu na „naj.. blog”  jury usunęło moją stronę z powodu niespełnienia pierwszego warunku: posiadanie blogu. To znaczy że dwa lata mojej pracy i kilkadziesiąt wpisów to jednak nie blog :(.

Ale teraz … teraz to będzie blog z prawdziwego zdarzenia!

Chciałabym pisać tu o tym co pochłania mój czas wolny. Wolny oznacza dla mnie ‘poza pracą’, z daleka od stresów, nerwów, apatii, ‘nic-nie-chcenia’, ‘nic-nie-robienia’, ‘tu-mi-wisizmu’ i bylejakości. O, to nie oznacza, że ja sama jestem super! Ale CHCĘ! Zatem nie poddaję się i chcę tu pisać o tym co mnie cieszy najbardziej i zajmuje zaraz po pracy i śnie najwięcej czasu a mianowicie o moich krzyżykach. Hafcie który zagościł w moim życiu już dobrych kilkanaście lat temu i z większą lub mniejszą intensywnością jest wciąż obecny.

O tym jak bylo do tej pory można poczytać tutaj: http://annaploch.multiply.com/

Tagi: początek
19:41, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (4) »
1 ... 6 , 7 , 8
 
O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy