taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.

O mnie

piątek, 03 lipca 2009

Coś mnie podkusiło wyekshibicjonizować się, czyli obnażyć przed światem. Pomyślałam że przecież zaglądają tu po raz pierwszy osoby z którymi nie znam się z moich poprzednich miejsc zamieszkania /kaan, multiply, osobiste życie prywatne../ I to wcale nie jest tak że zrobiłam w życiu tylko tyle ile tu, na tym blogu pokazuję. I wydumłam po ponad pół roku blogowania się że chciałabym opowiedzieć Wam jak  to drzewiej bywało. I jak było ze mną.

Może to nikogo nie obejdzie, a może wręcz przeciwnie: i też przeczytam na czymś blogo o tym co spowodowało ze robimy to co robimy i co sprawia że się rozwijamy i pędzimy do przodu. To co widać na bloxie jest wypadkową wszystkich poprzednich doznań i doświadczeń.

Narodziny

Jakoś tak około 12-13 roku życia, czyli tak dawno że najstarsi ludzie nie pamiętają. Ja pamiętam że w Przyjaciółce czasami były przedruki z niemieckiej Burdy do powyszywania. Miałam takie rzczy w domu bo moja Mama kupowała gazetkę jako zapalona drutomaniaczka.

Tak więc dzieckiem będąc wzięłam do rąk coś: choć nie wiem czy najpierw było szydełko, igła czy druty.

Wielofunkcyjna do dziś jestem, jednak 90% czasu pochłaniają aktywności igłowe. Szydełko, czółenko - umiem, mam  satysfakcję z tego że znam i potrafię trzymać - ale nie ćwiczę i nie rozwijam się w tych obszarach.

Nie drutuję również - ostatnie dzieło to para skarpet zrobionych w podstawówce na zajęciach praktyczno-technicznych. Skarpety zdrłam doszczętnie na obozach wędrownych.

Po Przyjaciółce było w 1997 roku pierwsze polskie wydanie miesięcznika Anna. Moja Mama przyniosła mi pierwszy numer. Zaprenumerowałam i tęsknie wpatrywałam się w piękne zdjecia i wzory zastanawiając się na czym by tu wyszywać takie cuda? Już na wzorach z Przyjaciółki przetestowałam że ściereczki kuchenne Mamy nie nadawały się do tego celu gdyż nie miały równego splotu i kilka obrazków wyszło mi.... prostokątnych zamiast kwadratowych.....


Skok cywilizacyjny = świadomość we mnie rośnie I

Jakimś cudem, nie wiem skąd, w środku lata 2002 roku dowiedziałam się że w Łodzi odbywa się II Ogólnopolska Wystawa Haftu Krzyżykowego Amatorów. Wsiadłam w pociąg i pojechałam. Było luźno, nie tak jak w dniu otwarcia. Cały dzień w koszmarnym upale chodziłam po wystawie: oglądałam, zawracałam, znowu oglądałam, analizowałam, podatrywałam. A przede wszystkim nie mogłam uwierzyć że TYLE osób robi to co JA. I gdzie Oni wszyscy się podziewają? I ileż musi być środowisk wyszywających aby zorganizować tak wielką wystawę o wymiarze ogólnopolskim! I zgromadzić tyle prac!

To był dla mnie szok. Wyszłam z tej wystawy jak pijany zając w kompletnej euforii i tak szerokim uśmiechem że gdyby nie uszy, byłby dookoła głowy. Szłam Piotrkowską do Dworca Fabryczna głupio się uśmiechając.... Wyszłam z silnym postanowiem że w następnej wystawie wezmę udział:  zgłoszę swoją pracę. Jakoś w ogóle nie brałam pod uwagę że moją pracę ktoś odrzuci na etapie oceny....  Wyszłam również z pustym portfelem, gdyż po raz pierwszy w sklepiku przy wystawie zobaczyłam na własne oczy taką ilość dobra xxx że całe stypendium studenckie przepuściłam na zestawy i materiały.

Niezwykle istotne było dla mnie również to że znalazłam punkt odniesienia i mogłam wreszcie zaszeregować poziom swoich prac.

Rok wcześniej w wakacje kupiłam na Węgrzech swoje pierwsze krosno. Niedoskonałe, ale wreszcie wygodniejsze niż tamborek.


Era komutera I: Kaan

Tam zaczynałam w już ukształtowanej grupie fascynatów.

Tam zakupiłam swoje drugie krosno.

Tam dowiedziałam się że gotowanie skończonej pracy jej nie zaszkodzi.

To forum pozwoliło mi poznać całą masę osób do tej pory w sieci tworzą swoje własne "ogórdeczki" i z którymi utrzymuje się wirtualne znajomości.

Tu zrealizowałam to o czym tak przestrzegają zupełnie niesłusznie wszystkie poradniki: materializacja wirtualnej znajomości. I wypiłyśmy z Niesią i Reniferem  nie jedną kawę i piwko w realu :)


Era komputera II: Multiply

Internetowo JA urodziłam się na multiply. Mój pierwszy profil, pierwsze albumy z pracami. Na multiply poznałam Abulinkę i Monilew i Qubaskę i wiele, wiele innych wspaniałych osób.

Wszystko co będzie po multiply jest pochodną mnie. Również ten blog. Piszę to zdając sobie sprawę z tego jak krzywdzące są to słowa: wiem że są osoby które zapoznałam dopiero tutaj. Jednakże emocje są jeszcze przy multiply...


Skok cywilizacyjny = świadomość we mnie rośnie II

Tak jak sobie obiecałam tak zrobiłam: wysłałam swoje prace na wystawę do Łodzi. Prace zostały zaklasyfikowane i zaprezentowana podczas III Ogólnopolskiej Wystawy Haftu Krzyżykowego Amatorów (2005)

Posłałam wazon kwiatów Anchora i pierwszego Powellka :)

"The Harvest" autorstwa Trishy Hardvick:

Anchor - The Harvest - Trisha Hardvick, EPX142

Minicottage I - M.Powell:

Minicottage I - M.Powell


Do dziś jestem dumna z wazonu - mnóstwo ściegów zrobiłam tam po raz pierwszy: pierwsze backstitche, pierwsze pół krzyżyki wyszywane pojedynczą i podwójną nitką. Pierwszy raz wyszywanie na aidzie 16ct. Pierwszy raz wg tak skomplikowanego schematu ....

Pierwszy Powellek - mój ulubiony projektant. Potem zrobiłam jeszcze masę zaprojektowanych przez Niego prac. Ale nie jestem bezkrytyczna: nie wszystkie mi się podobają. Na pierwszym i kolejnych Powellkach rośnie warsztat: można doskonalić backstitche, wzór wymaga łączenia kolorów, ja zaparłam się że lepiej wygląda linia backstitchy gdy białe wnętrze gwaizdki nie wyłazi poza jej kontur i w kolejnych pracach wprowadziłam na masową niemal skalę ćwierć i 3/4 krzyżyki. Co przy projektach Powella i znaczeniu konturu oznacza niemal samobójstwo... Ale satysfakcja! Cóż za radość z efektu :)

Na IV Ogólnopolską Wystawę Haftu Krzyżykowego Amatorów w 2008 pojechałam z całą uliczką Powellków:


M.Powell - Handmade houses of Provence


A TU można przeczytać o szczegółach z wystawy.


Skok cywilizacyjny = świadomość we mnie rośnie dzień za dniem

Nie wiem co wyślę na kolejną wystawę - nie myślę o tym. Nie wiem nawet kiedy będzie. Może sampler na lnie? Niestety nie jest technicznie tak zaawansowany jak Powellki. A może wróżki? Te już były nieco bardziej wymagające.

W ciagu tego roku dokonał się we mnie kolejny postęp: dostrzegłam niuanse materiałów użytych do prac, nici, wagi dodatków: metalizowanych nici, koralików, kolorów tkanin.... Inspirują mnie fantastyczne towarzyszki z sieci spotykane wirtualnie jak i całkiem realnie. Podkręcają wymagania, pchają do walki o piękniejsze jutro, kuszą nowymi wzwaniami.


Jeszcze nie teraz, ale nadejdzie w moim życiu era needlepointa.


MOJE UDOKUMENTOWANE PRACE



14:59, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (8) »
czwartek, 04 czerwca 2009

A ja Gapa, dopiero dziś dopatrzyłam się żę zostałam zaproszona do zabawy przez Lilę!!

Naprawiam szybko niedopatrzenie i odpisuję.

Wynurzenia nie są moją mocną stroną. Ponadto deklaracje smaku czy preferencje programowe zmieniają się dość często, nie mniej spróbuję się wypowiedzieć. Chyba bardziej mi nawet pasuje takie wywołanie do tablicy niż samodzielny ekshibicjonizm.

4 miejsca, w których mieszkałam:

domek, mieszkanie w bloku

4 miejsca do których lubię wracać:

dom, Grabina, Wrocław, góry /Tatry, Bieszczady, Beskidy.../

4 ulubione potrawy:

zupa pomidorowa, buraczki zasmażane, kluchy różnego gatunku, schabowy, jajecznica

4 potrawy, których nie znoszę:

cukier /co nie przeszkadza wciągać słodyczy/, zupa pomidorowa i buraczki zasmażane inne niż moje i mojej Mamy ;) , kapusta czerwona parzona/gotowana

4 pasje, hobby:

haft krzyżykowy/szydełko/drutowanie i inne robótki ręczne, podróże, narty, wspinaczka /jestem początkująca.../

4 miejsca, które zwiedziłabym, gdybym miała taką możliwość:

Australia/Nowa Zelandia, Brazylia, Portugalia, Tajlandia, wiele, wiele innych

4 seriale, programy, które lubię:

1. Fakty

2. Galileo,

3. Uwaga Pirat,

4. Na Wspólnej, Na dobre i na złe, na M jak Miłość, na telenowele brazylijsko-kolumbijsko-meksykańsko-ekwadroskie.... inne zupełnie bezprzedmiotowe tasiemce, których można słuchać i podczas których można wyszywać :-)

4 miejsca pracy:

1. gospodarstwo ogrodnicze Rodziców,

2. sklep /stoisko z warzywami/,

3. salon sprzedaży drzwi,

4. a teraz to już tylko kolejne, obrzydliwe, kapitalistyczne korporacje....

4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć:

1. wejść na Kilimandżaro,

2. zbudować swój własny, przytulny domek z kominkiem,

3. wyszyć wszystkie schematy które mam w szafie, w których się zakochałam/zakocham i które zostaną wyprodukowane,

4. zrobić obrus frywolitkowy wg projektu pewnego Pana /którego nazwisko pominę/, ale projekt jest PIĘKNY....

4 ulubione filmy:

Władca Pierścieni, Adwokat Diabła, Matriksy, polskie starocie

4 rzeczy, które robię po wejściu na internet:

sprawdzam pocztę, multiply, blog Lilki i Abulinki

To by było na tyle - teraz zapraszam do zabawy 4 kolejne osoby:

Abulinka, Grapska, Monilew, Basia

16:28, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (3) »
piątek, 27 lutego 2009
Tak pięknie było !
Krynica
Słońce, śnieg, żadnego wiatru.... CUDNIE!
10:50, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (8) »
wtorek, 02 grudnia 2008

Zachęcona tym jak ładnie wyglądają blogi znajomych w sieci, postanowiłam że i ja spróbuję. W końcu nie ponoszę żadnego ryzyka.

Do tej pory, od dwóch lat, działałam już na stronie multiply.com, gdzie umieszczałam swoje wpisy blogowe. I myślałam, że to już jest blog! Ale kiedyś, z jakiegoś konkursu na „naj.. blog”  jury usunęło moją stronę z powodu niespełnienia pierwszego warunku: posiadanie blogu. To znaczy że dwa lata mojej pracy i kilkadziesiąt wpisów to jednak nie blog :(.

Ale teraz … teraz to będzie blog z prawdziwego zdarzenia!

Chciałabym pisać tu o tym co pochłania mój czas wolny. Wolny oznacza dla mnie ‘poza pracą’, z daleka od stresów, nerwów, apatii, ‘nic-nie-chcenia’, ‘nic-nie-robienia’, ‘tu-mi-wisizmu’ i bylejakości. O, to nie oznacza, że ja sama jestem super! Ale CHCĘ! Zatem nie poddaję się i chcę tu pisać o tym co mnie cieszy najbardziej i zajmuje zaraz po pracy i śnie najwięcej czasu a mianowicie o moich krzyżykach. Hafcie który zagościł w moim życiu już dobrych kilkanaście lat temu i z większą lub mniejszą intensywnością jest wciąż obecny.

O tym jak bylo do tej pory można poczytać tutaj: http://annaploch.multiply.com/

Tagi: początek
19:41, aploch1205 , O mnie
Link Komentarze (4) »
O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy