taka jaką jestem: wyszywająca, pracująca, z kremem 30+, ale bez kompleksów ...zresztą nie wiem czy cała - zidentyfikować jest się trudno. Jak to z Kobitami.

Smakowe

niedziela, 14 marca 2010

Próbuję zrzucić zimowe nadmiary kg. Zawsze wtedy mam ochotę na domowe wypieki i oczekuję że mój P.  będzie ich próbował. I chwalił oczywiście. Tak sobie wmawiam że piekę dla Niego, a mi wystarczy zapach. Muszę przy tym wszystkim przyznać, że jestem twarda i naprawdę powstrzymuję się od łasuchowania.
Zatem będąc w fazie minimalizowania się, wczoraj zrobiłam rundkę po blogach kulinarnych. Skutkiem czego dziś wstałam o godzinie 7.20 i zabrałam się za Rogaliki zwyczjane wg przepisu ze strony Pracownia Wypieków.

O godzinie 10 wyjęłam rogaliki z piekarnika i już zostały wypróbowane  z masłem i dżemem. Żałuję tylko że nie przeze mnie ..... Podobno bardzo smakowały!

Rogale zwyczjane

Rogale zwyczjane

Mi pozostaje poczekać na kurczaka na obiad ....

 

Miłej niedzieli!

niedziela, 26 lipca 2009

Drogie Anie,

 

ponieważ dziś mamy swój własny, osobisty Dzień życzę Wam wszystkim Miłe Anny:

- długich wieczorów, poranków, weekendów i innych pór stosownych do efektownego i efektywnego: wyszywania, szydełkowania, dekupażowania, drutowania, frywolitkowania/frywolenia, tkania, gotowania i innych aktywności które sprawiają Wam największą przyjemność,

- aby nitki Wam się nie plątały,

- aby igły nie ginęły,

- materiały nie mięły,

- dzieci/Małżowie/Babcie/Dziadkowe/Ciocie i inne towarzystwo było wspierające i wyrozumiałe i zajmowało się sobą, pozwalając na chwilę relaksu w naszym zkręconym życiu,

- ale przede wszystkim udanego i zdrowego kolejnego roku!

A do życzeń dołączam torta własnej roboty z przepisu niezastąpionej dorotus76:

 

Tort Czarny Las

20:32, aploch1205 , Smakowe
Link Komentarze (8) »
niedziela, 03 maja 2009

Oczywiście pierwszy raz wypiekowy.

Naczytałam się blogu Dorotus. Naczytałam innych i zarzekłam że dziś zrobię bułeczki maślane z rodzynkami wg przepisu opublikowanego na Jej blogu. Tak też zrobiłam. Zopatrzywszy się dni kilka temu w składniki, dziś przystąpiłam do wypieku: wrzuciłam wszystko do miseczki, myk, myk zmiksowałam – ciasto zrobiło się prima sort ! Odchodziło od ścianek jak złoto. Wrzuciłam namoczone rodzynki (ale połowę mniej niż zalecała Dorotus) i potem szybko do piekarnika!

Po około 13 minutach wyjęłam pachnące, brązowiutkie, puchate bułeczki. Pachnie jeszcze do tej pory w całym mieszkaniu!

 

Bułeczki ostygły (ale tylko trochę, bo mój małżowinek przebierał koło nich nogami jak jeszcze były w piekarniku!) posmarowały się masełkiem i powidłami śliwkowymi….. poezja smaku: słodziutkie, pachnące, rodzynkowo-maślane…. Mniam!

A chyba najważniejsze : bajecznie proste w wykonaniu!

Oto przepis:

  • 2 szklanki mleka
  • 150 g masła
  • 0,5-0,75 szklanki cukru
  • ½ łyżeczki soli
  • 50gr drożdży świeżych
  • około - nieco mniej niż 1 kg mąki (ja użyłam mąki puszystej luksusowej, typ 550)
  • paczka rodzynek
Do smarowania bułeczek:
  • Jajko roztrzepane

Po kolei: W garnuszku:

  • rozpuściłam masło,
  • dodałam 1,5 szklanki mleka,
  • sól i cukier.

W pozostałej 0,5 szklanki mleka (temperatura pokojowa) rozpuściłam drożdże i nieco cukru. Koniec.

Na około 80-90 g mąki wylałam całe płyny i wyrobiłam mikserem na najniższych obrotach, dosypałam jeszcze nieco mąki – ciasto zaczęło natychmiast pięknie odchodzić od plastikowej miseczki.

Zostawiłam do wyrośnięcia na 40 minut – ciasto podwoiło, jak nie potroiło swoją objętość.

Wymieszałam z rodzynkami i takiego puchatego ciasta ukleiłam 18 kuleczek.

Ułożyłam na blasze i zostawiłam do wyrośnięcia na 30 minut.

Wypiekałam około 13-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 220o C, góra & dół na środkowej półce.

Cały czas realizacji to:

15 minut przygotowanie+wyrabiania

40 minut oczekiwania

10 minut wyrobienie z rodzynkami + formowanie kuleczek

30 minut oczekiwania

15 minut pieczenie

Razem: 110 minut à ok. 2h

A bułeczki wyglądają tak /u Dorotus na blogu są ładniejsze zdjęcia, ale to poniżej jest moje własne/ i jestem z nich BAAARDZO dumna :)

Bułeczki maślane

 

 

11:19, aploch1205 , Smakowe
Link Komentarze (4) »
czwartek, 04 grudnia 2008

Jako że zblizają się Święta nasze ukochane, postanowiłam podzielić się z Wami sprawdzonym przepisem na pierniczki. Pierniczki wychodzą pychotkowe: nadają się do jedzenia po wyjęciu z piekarnika, nie muszą dojrzewać po upieczeniu, po dwóch latach nadal smakują tak samo (wiem, niewiarygodne, ale sprawdziłam! Dłużej niż dwa lata nie udało mi się pozostawić zapasu, dlatego nie miałam okazji sprawdzić czy wytrzymają dłużej...)

Wyrażenie "dojrzewające" dotyczy ciasta przed upieczeniem: tak mi się przydarzyło w życiu, że pomiędzy zagnieceniem i wypieczeniem ciasta zdarzyło mi się 11 miesięcy (!!!!) i co? Pierniczki wyszły takie same jakbym zagniotła ciasto dwa dni wcześniej! Sprawdziłam na sobie, więc wiem że to prawda.

Zatem, w najbliższą sobotę zamierzam zrobić ciasto, a wypiekę je 20.12.2008.

Przytaczam przepis autorstwa Norki (został zamieszczony na forum kaan).

Pierniczki świąteczne, dojrzewające Norki z Kaan

Polecam super pierniczki. Wypiekam je co roku od 19 lat, a wcześniej robiła to moja mama i babcia. Ciasto najlepiej przygotować w listopadzie i odstawić na ok. 2 tygodnie w chłodne miejsce.

Chłodne miejsce to z powodzeniem może być balkon, piwnica albo garaż. Dwa tygodnie albo parę dni, aby dojrzałe. Moja koleżanka zarobiła ciasto i wypiekała w tym samym dniu i też były dobre. Ja czekam 2 tygodnie.

1 kg mąki

2 szklanki cukru

1 sztuczny miód - 1 sztuczny miód tj. ok. 250g, obecnie kupuję w takich małych słoiczkach.

1 kostka margaryny

4 jajka

3 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka kawy mielonej

1 łyżeczka kakao

1 paczka przyprawy korzennej do pierników

 

Miód i cukier zagotować z margaryną i przyprawami. Wlać na mąkę po przestygnięciu dodać jajka i sodę wymieszaną w 2 łyżkach letniej wody. Wygniatać aż będzie jednolite i elastyczne. Po upieczeniu polukrować i przyozdobić bakaliami i dobrze schować. Powodzenia!!!

P.S. Najlepiej wszystkie składniki od razu potroić, bo inaczej rodzinka marudzi że mało.

To najmniej stresujące ciasto świata - zagniatasz, pieczesz i jesz kiedy chcesz ! Dodam tylko że piekę tacę pierników 10 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. średnio grubo wywałkowane. Jakoś etyka nie pozwala mi używać sztucznego miodu, dlatego staję na głowie żeby zawsze używać prawdziwego. I jeszcze jedno: przy pierwszym pieczeniu miałam obiekcje co do dodawania kawy. Okazuje się że w całym cieście zmielona kawa bardzo ładnie się rozprowadza i wcale nie czuć jej podczas jedzenia między zębami SMACZNEGO !!!!

16:40, aploch1205 , Smakowe
Link Komentarze (2) »
O autorze
Zakładki:
Krzyżykowe blogi obcojęzyczne
Krzyżykowe blogi polskie
Needlepoint
Nieco inne miejsca
Podręczne sznurki & kursy
Projektanci
Smakowe linki
Szablony
Zabawy grupowe
Zakupy